Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Canis:
Chwycił się delikatnie za gardło com by sprawdzić czy nie ma blizny.
- Z tego uśmiechu już nic nie zostało, Panno Anette. - odpowiedział trochę zdziwiony.
Uśmiechnął się do Eve.
- Nie śmierć... to nie tak do końca... dała mi inną drogę. On mi pomógł, ciekawe kim on był...
Na pytanie o to jak to jest mieć...
- No inaczej, ale wszystko ma swoje wady i zalety. Z pewnością będę mniej wyróżniał się z tłumu. Chociaż mam też nadzieję, że wyglądam chociaż trochę przyjaźniej chociażby w waszym odczuciu. A toast... no to w ramach rekompensaty macie wszyscy ode mnie po flaszce Ginu na toast, ze jednak musicie męczyć się ze mną dalej. a potem możemy iść spać, czy też wyruszyć do ogrodów, jak chcecie, albo jak ty chcesz, Eve, nasza wspaniała kapitan! - Powiedział kłaniając się przed panią kapitan jego okrętu. Skinął na karczmarza, który wstrząśnięty ale nei zmieszany zszedł do piwnicy po importowany Gin.
Po chwili karczmarz przyniósł skrzynkę z 16 butelkami Ginu, Salazar wziął jedną i odkorkował czym prędzej podchodząc do stolików,
- To jak siadamy?
Silion aep Mor:
Delikatnie urazony ignoranctwem bylego jaszczura, krasnolud zabral zupe, wrocil do stolu, usiadł i zabrał się za jedzenie. Nie unosil nosa z nad talerza. Sal go zignorowal, coz trudno. Zupa byla dziwna, jakby jad liscie, dziwna ale smaczna. - Smakuje ci Ar? - zapytal ciemnoskorej.
Evening Antarii:
-Nie wiesz kim on był. A jednak wiedziałeś co mu odpowiedzieć. Dla mnie zawsze wyglądałeś przyjaźnie. Przynajmniej w jakiś tam sposób- odpowiedziała zgodnie z prawdą. -Chcieliśmy z Armin i Silionem zjeść kolację po wędrówce drogą przez dżungle, oczywiście usiądź z nami. Pewnie i ty podróżowałeś tym samym traktem i jesteś zmęczony... - sama trochę się posunęła się na ławce i nieco zarumieniła. I rzuciła okiem na różowe krewetki, które bardzo smacznie wyglądały na tym talerzu! -Smacznego Sil, zupy z wodorostów nie spróbujesz na Valfden. Smacznego Armin.
Canis:
240 - 80 = 160 [Grzywien]
Zapłacił za ten gin co zamówił.
- No tak... mówiłem wam na wykładzie o witaniu się kiedyś, przywitał się tak jak, kiedyś używano tych zwrotów, odpowiedziałem na powitanie. Chyba nie było ważne, czy coś odpowiem czy nie, on widział więcej, przynajmniej tak mi się wydaje, tak ja to czuję.
- Zmęczony, skądże... Właściwie podróżowałem z Hessein, miasto, duże, portowe tu nieopodal. Została uruchomiona stała trasa z Atusel do Hessein, tak tutaj właściwie trafiłem. Dziękuję za zaproszenie, nie chciałbym wam przeszkadzać. - Powiedział siadając na ławce, na wolnym miejscu. - Smacznego... - Odpowiedział samemu popijając ginu.
Armin:
- Smacznego. - odpowiedziała ciemnoskóra. Zabrała się do otwierania małży. Kiedy udało się jej to wyjadała soczysty, mięsisty środek. - Pyszne. - powiedziała z uśmiechem maurenka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej