Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (62/84) > >>

Canis:
- Tak to prawda, Mary jest wspaniała. - Powiedział ponownie gładząc jej piórka na skrzydle. Jednak odrywając się od tych pieszczot, podszedł bliżej stając przed zebraną trójką w karczmie. - Pożar trochę z mojej winy... Okręt to tylko rzecz, naprawi się albo kupi nowy.

- Coś wyjaśnić... no wypadało by. Widzieliście tą samą postać co i ja, prawda? Nie chcę by zabrzmiało to źle, ale obdarzyła mnie nagrodą, ukojeniem... dała mi coś, czego pragnąłem od wielu lat. - Przerwał na chwilę by szczerze i serdecznie się uśmiechnąć do Eve. - Dała spokój mojej szarganej od wielu lat duszy. Dała mi coś,czego nie mogłem osiągnąć sam. Dokonała tego, na co sam nie potrafiłem się odważyć. I oto jestem, zdrowy, żywy i mający szansę na szczęście, spokojną starość i godną człowieka śmierć. A jednak, największym moim szczęściem jest, że mogę tu być z Tobą, wami... - Mówił dalej nie wiedząc jaka będzie reakcja na jego słowa, a ciężko było mu wyjaśnić co zaszło.


Karczmarz podał wam 3x Mocne Piwo, talerz zamkniętych, pieczonych małż oblanych sosem, zaś w kubku obok zupa a'la rosół, talerz krewetek zasmażanych, oblanych ciemnym sosem pieczeniowym przyprawionych mnogą ilością zielonych ziół, do tego również w miseczce zupa a'la rosół i do tego miseczkę z zupą z wodorostów, jakże zielonkawą zakrapianą śmietana, gdzie pływały fragmenty tychże roślin.

Na pytanie "Ile" powiedział 20 grzywien i milczał wyczekując dalszych scen pełnych napięcia.

Silion aep Mor:
- Witamy spowrotem wśród żywych! - rzekł wstając i podchodząc do człowieka by podać mu dłoń. Jego twarz w tej chwili nie wyrażała żadnych emocji (znowu). - Mnie też ta postać zaczepiła aleee. No cóż żyje, jeszcze żyje. - rzekł spokojnie. - Siadaj z nami. Napij sie chłopie. - rzekł już nieco cieplej.

Anette Du'Monteau:
-No proszę panie sędzio. Wyrobiłeś się. - rzekła Anette. -Podobno twój uśmiech był szerszy niż teraz... - dodała szeptem na ucho Salazarowi. Bowiem nie tylko Salazar korzystał z poczty gołębiej i nie on jedyny dbał o wymianę informacji na nowych trasach. Kobieta lubiła wiedzieć o wszystkim co się dzieje wokół niej, a to jedynie pomagał.

Evening Antarii:
-Dała ci śmierć- wyszeptała niemal bezgłośnie. Po czym wbiła wzrok w podłogę, ale tylko na chwilę, by potem przez jeszcze dłuższą chwilę wpatrywać się w twarz Salazara gdy mówił, całkiem ludzką twarz, a na jego ciele nie został ani jeden jaszczurzy element. -Jak to jest mieć nos? Albo przyjemną skórę zamiast łusek?- pytała z uśmiechem wyjmując w międzyczasie 20 grzywien i położyła je na szynkwasie. Potem wzięła swoje zamówienie, by podejść do stolika. -Wiesz, wypiliśmy za ciebie toast.


//zostaje 9838 grzywien

Armin:
Ciemnoskóra wzięła to co zamówiła i poszła za Evening do stolika. Usiadła na krześle i wypiła kilka łyków piwa.
- No więc... Co mamy w planach? I kiedy odpływamy? - spytała kobieta z ciekawości. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej