Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (60/84) > >>

Canis:
Zauwazyliście, ze wszelkie drzwi były otwarte okna, no każdy możliwy skrawek ścian, by wpuścić jak najwięcej powietrza, choć trochę ochłodzić klimat wewnątrz. Z karczmy wyszedł karczmarz i wystawił tablicę z cennikiem. poza znanymi i popularnymi trunkami, czy daniami znanymi z Valfden pojawiło się kilka orientalnych tytułów, jak na przykład zupa z wodorostów czy zupa z owoców morza (krewetki, małże i ostrygi). Być może było i więcej podobnych dań, jednak nie były wypisane na tej tablicy, być może karczmarz powiedział by więcej gdyby wejść.Nocleg natomiast wynajęcie pokoju na dobę ksoztowalo 30o grzywien, kto wie ile kosztowało by na samą noc? pewnie mniej!

Wchodząc do akrczmy ujrzeliscie okrutny widok, wszyscy siedzieli zmęczeni i wachlowali się wszystkim czym było można odganiając upał od siebie. wszyscy zmęczeni i znużeni upałami siedzieli popijając gorące piwo.

- Cholerny klimat, nawet piwa zimnego nie da się wypić... - burknął jeden z gości mijając go.

Karczmarz stojąc za ladą uśmiechnął się do was.

- Witajcie, chyba pierwszy raz tutaj co? Chcecie coś zjeść? może wypić?


Salazar przemierzał dżunglę ciesząc się widokami i zajadając owocami, wygwizdując co rusz tę samą melodię, tak minęła mu godzina drogi, gdy dojrzał w oddali pracujących drwali. No jestem na miejscu! Pomyślał i z lekkim uśmiechem odrzucił owoce i żwawym krokiem ruszył do miasta. Wymijając strażników zatrzymał się.
- Widzieliście podróżników? przypłynęli dzisiaj koło poranka?
- A było kilku wędrownych, chwilę temu, może godzinę weszli do miasta, udali się do karczmy.
- No, także nie przeszkadzajcie sobie. - Powiedział uśmiechając się półgębkiem i udał się szybkim krokiem w kierunku karczmy, miał nadzieję dotrzeć do nich przed wymarszem!

Armin:
- Sil, ogarnij się. - powiedziała kobieta czochrając włosy krasnoluda. - Chodź się z nami napić. Przynajmniej ja nie chcę pamiętać tej nocy. Strasznie chce mi się pić... - uśmiechnęła się szeroko i puściła oczko do mężczyzny.

Silion aep Mor:
Krasio wciąż miał kamienną twarz, spojrzał na uśmiechnięte kobiety i wzruszył ramionami. - Jak mus to mus. - powiedzial spokojnie. Powolnym krokiem ruszył w stronę karczmy. Mimo iż pochodził z zimnych gór Qaven to upał mu nie doskwierał. Co ja zrobiłem nie tak? - zadal sobie pytanie w myslach a jego wewnetrzne ja miało taką mine ;[

Mohamed Khaled:
Mohamed który od dłuższego czasu nie zamienił z nikim ani słowa, zniknął w drzwiach karczmy tak szybko jak było mu dane. Wycieczka po dżungli może i była fascynująca, ale i męcząca jednocześnie. Nie lubił takich podróży, mimo tego iż był to jego chleb powszedni. Nie raz i nie dwa wędrował na drugi koniec wyspy za zleceniem. Ba, czasami z buta!

Evening Antarii:
-Sil, nikt nie każe ci z nami iść. Zaprosiłam Armin, więc ciebie też, bo przecież się przyjaźnimy, tak? Nikt ci łaski nie robi, a jeśli jest okazja najeść się i napić za czyjeś pieniądze, to czemu nie skorzystać? Poza tym, nie chcesz pędzić miłego wieczoru w damskim towarzystwie?- Eve w ogóle nie rozumiała krasnoluda. Strasznie markotny i samotniczy się zrobił. Wszak marnuje swój żelazny żołądek odmawiając picia! -Poza tym mamy okazję spróbować tutejszych przysmaków, no chodź, bo widzę, że ciebie trzeba prosić o takie rzeczy.- Skończyła po czym razem z maurenką udały się do środka, gdzie wcale nie było chłodniej.
Wszyscy byli umęczeni i spoceni, a czas jakoś leniwie tu płynął.
-Chciałabym zamówić dwa razy, a przepraszam, trzy razy mocne piwo. Prawda Ar? Wypijesz sobie piwko. Sil też się skusi- powiedziała nieco władczym tonem, ale czarnulka sama powiedziała, że chce PIÆ. -Ja jeszcze proszę.... krewetki. A wy? Acha, i do tego dwa pokoje na noc.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej