Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Silion aep Mor:
Krasiu podszedl do maurena, ukleknal obok niego i krzyknal mu do ucha. - WĂDKE DAJÂĄ!!
Mohamed Khaled:
- Co, gdzie, jak, kiedy?! - otworzył szeroko oczy. - Rasherze, ale mnie łeb boli.. Musze się chwilowo kimnąć chyba. Zmęczony jestem, mało sypiam...
Silion aep Mor:
- To skorzystaj z lozka pod pokladem bo cie ze zwlokami wyrzuca za burte. To nie miejsce na spanie. - rzekl krotko.
Canis:
- Opuścić żagle! - rozkazał sternik.
8 marynarzy zaczęło uwijać się przy takielunku, ożaglowaniu i opuścili żagle.
wiatr dalej wiał jak nalezy a mgła nie tyle narastała, co na pewno nie malała.
- O poranku powinniśmy być na miejscu, za jakieś 6 godzin.
Evening Antarii:
Eve po oględzinach zeszła pod pokład na zaproszenie Sila. Krasnolud chyba wciąż tak samo lubi dyrygować... No trudno.
Dziewczyna skrzywiła się nieco na myśl o podróży powrotnej. Jeśli znów przyjdzie jaj kapitanować.... Nie nadawała się do dowodzenia. Do walki w oddziale, na rozkazy i owszem. Ale nie by dowodzić ludźmi i rozdzielać im zadania. Kobiety nie powinny brać się do takich rzeczy. Co za wredna jaszczurka. Salazar obarczył ją najważniejszą funkcją na statku a potem dał się zabić dziwnej postaci, co do której nie było wiadomo nic, nawet po której stronie stoi. Ich, czy przeciwników?
Nikt grymasu Eve nie zauważył choć jakoś spowolniła ruchy i w zamyśleniu dotarła pod pokład. Nie czekając na nikogo sama dopiła swoje wino, które wciąż tam stało. Pożar tu nie dotarł.
-Za Sala- tak jej się jakoś mruknęło dość posępnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej