Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (41/84) > >>

Evening Antarii:
Otępiała Eve, z wielkimi przestraszonymi oczami, wyjrzała za burtę, gdzie zniknęły dwie sylwetki. A jej dotychczasowy kompan w podróży zapewne niewydostanie się z tego żywy. Jakoś odruchowo złapała za naszyjnik z rubinem zawieszony na szyi. Nie wiedziała czego bardziej się bała- śmierci w płomieniach czy tygodni dryfowania po oceanie.
Trzeba było przejąć dowodzenie i to jak najszybciej. Co prawda słyszała już nawoływania innych, wrzask by ruszyć się do gaszenia, by ktoś stanął przy armatach. Jednak jej zdawało się, że to tylko przewidzenie, głosy są zniekształcone a obraz jak za mgłą. Ogarnij się Eve zganiła się w myślach i przystąpiła do rozdzielania zadań.

-Sil, użyłeś runy, dobrzee... dobrze- zaczęła nieco niemrawo. -Potrzebuję kilkoro ludzi do armat!!! Ci, którzy nie gaszą pożaru niech idą do armat, powtarzam! Sternik i marynarz na bocianim gnieździe - starać się unikać igieł skalnych i manewrować! Nie możemy się roztrzaskać! Jak daleko mamy do wybrzeży Chatal!? Kto nie umie strzelać z dział - wiadra! I pod pokład! Wszyscy marynarze - ruszyć dupy i nosić wodę! Armin - sprawdź jak jest na dolnym pokładzie. Mauren z kataną! Dowodzisz ludźmi przy armatach! -starała się przydzielać zadania, choć ludzie sami się zmobilizowali. Poczuła, że drapie ją w gardle. A dym robił się coraz czarniejszy, temperatura rosła. Sama zaś chwyciła jakieś wiadro i zaczęła w pocie czoła lać maszt wodą.



// Od razu mówie ze sie na tym nie znam....

Armin:
- Tak jest, kapitanie! - zawołała maurenka i pobiegła na dolny pokład, by sprawdzić jaka tam jest sytuacja.

Mohamed Khaled:
- Ta est! - ryknął do pani kapitan, zbierając paru marynarzy na dolne pokłady, gdzie przebywały działa.. Czekał także na kogoś z osób mu znanych, Szarleja, Siliona, kogokolwiek. Z marną garstką marynarzy, których wcześniej wynajął Salazar, a z których niewielu za nim poszło, nie da rady wydobyć prawdziwej mocy z dział. Jeszcze we mgle, gdzie widoczność była porażająco mała.

Silion aep Mor:
Krasnolud podbiegł do Evening i krzyknął. - Jeszcze mamy piratów płynących na nas!! Do tego woda jest tutaj w beczkach obok, niech nigdzie nie biegną!! - po czym nabrał wody i pobiegł gasić ogień. Biegał tak tam i spowrotem lejąc wodę po pokładzie. - Ma ktoś może runę Anoshu? Zamroźcie te płonące żagle, wylać na nie wodę i runą w to! - krzyknął.

//: Moh, ja nie mam wilka, nie moge strzelać :(

Evening Antarii:
-Sil, trzeba było nie marnować runy!!! I ja mogę strzelać, jeśli ktoś szybko pokaże mi jak...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej