Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (36/84) > >>

Silion aep Mor:
Krasnolud uslyszal cala rozmowe, szybko wstal z laweczki i pobiegl pod poklad by krzyknac do rozweselonego tlumu.. - Pragne panstwu zakomunikowac ze zaraz zlupia nas PIRACI ktos chetny sie pobawic z nimi? - i tak szybko jak tam wbiegl, tak samo szybko byl z powrotem na pokladzie. Przyczail sie w gestej mgle i z elementem zaskoczenia i dwoma zaladowanymi kuszami w rekach, czekal na gosci z zewnatrz ktorzy mieli ich odwiedzic.

Mohamed Khaled:
Kruk zapłakał w duchu nad głupotą swojego kruczego brata. Silion był nadzwyczaj... inny od pozostałych. Wbiegł do ładowni jak gdyby nigdy nic, krzyknął coś o piratach i wybiegł bez żadnego uprzedzenia. Gdzie w tym kultura, gdzie rozważność? A gdyby piraci już wbiegli na statek i biedny krasnolud sam tam pobiegł? Nie skończyłoby się to dla niego zbyt dobrze.
Kruk przerwał posiłek i odłożył ostatnik kawałeczek - taki pyci, puciusi - na talerz. Spojrzał na zebranych, mruknął coś i wyszedł, wyciągając w blasku znikających pochodni katanę.

Canis:
Salazar wstał od stołu.
- No niestety, wybaczcie, ale nie dane nam jest zjeść w spokoju. Bierzmy co się da, zjemy w oczekiwaniu na potyczkę. Jeżeli są tutaj osoby zaznajomione z obsługą dział, to proszę, byście do nich dotarli. nie będziemy robili sztuczek, rozwalimy ich łajbę w drobny mak.

Powiedział i spokojnie spojrzał na Eve.

- Proszę, byś zachowała ostrożność. Nie chciał bym by ten świat stracił kogoś takiego jak Ty. Zwłaszcza, że w tym momencie mianuję ciebie kapitanem w razie gdybym... zaginął w czasie akcji. - Powiedział uśmiechając się serdecznie. - Oczywiście, jeżeli się zgodzisz.

Powiedział i odkładając swój kubek z winem, skłonił się w stronę siedzących jeszcze kobiet i wyszedł na pokład.


- ÂŻagle spuścić, pełna prędkość, za wolno to trwa, musimy się zrównać! po opuszczeniju żagli, marynarze pod pokład do dział, rozpiździmy ten okręt i zniszczymy tą ich łajbę.

- To też fregata, może być ciężko, mamy za mało... - Zaczął sternik, jednak nie było dane mu dokończyć.

- Cicho tam. Opuścić żagle, do dział pokładowych, a pozostali do broni panowie, do broni! Sternik, manewruj statkiem co by unikać kul... Nie chcę dziś się utopić... - Mówił podchodząc do burty i wychylając głowę by dotrzeć statek wroga gdy będzie przy nich, by móc wydać rozkaz ostrzału. Sięgnął po swoją szablę przy pasie.

Silion aep Mor:
Krasnolud nie byl nierozwazny, poprostu wiedzial ze piratow jeszcze nie ma na statku, podszedl do sternika. - Jak sytuacja? Szykuje sie abordaz czy bedziemy napierdalac z dzial? - tak oto zapytal sternika. Rozgladal sie tez uwaznie co by mogl strzelac do nadlatujacych piratow.

Armin:
Ciemnoskóra spojrzała na towarzyszy.
- No cóż... Niestety muszę odejść od stołu. - powiedziała maurenka wyciągając kuszę i zaladowując ją bełtem. Uwolniła również ukryte ostrze tak, by nikt tego nie zauważył i spokojnym krokiem skierowała się na pokład.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej