Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (35/84) > >>

Evening Antarii:
Eve zaniepokojona, na chwilę uniosła wzrok znad talerza i przestała jeść. Widelec z kawałkiem dziczyzny zatrzymał się w pół drogi. Na czole dziewczyny pojawiła się charakterystyczna zmarszczka oznaczająca zaniepokojenie. I właśnie tym zaniepokojonym wzorkiem obdarzyła Salazara siedzącego obok.
-Mgła? To znaczy, że zbliżamy się do lądu- a przynajmniej tak jej się zdawało. Nie wiadomo jakie licho czyha pod powierzchnią oceanu. -Zachowajmy ostrożność- zdążyła jeszcze powiedzieć do Sila nim odszedł.

Armin:
Armin usiadła obok swojej znajomej Evening. Miała ze sobą swój kubek z winem, który położyła na stoliku.
- Trzeba jednak mieć się na baczności. Nie wiadomo co niesie za sobą ta mgła... - powiedziała dość poważnym głosem. Rozejrzała się dookoła. Zauważyła swych kruczych braci, Mahomeda i Szarleja, również jaszczuroczłeka. Ciemnoskóra chciała jakoś rozluźnić atmosferę. - Zdrowie! - zawołała z uśmiechem i podniosła kubek z alkoholem do góry.

Silion aep Mor:
Krasnolud w tym czasie zdazyl zjesc cala swoja porcje dziczyzny, porcje kobiety zaniosl do srodka kajuty i polozyl obok wina. Trwalo to zaledwie kilka sekund nim wrocil na swa laweczke przed kajuta. Dobyl obu zaladowanych kusz jednorecznych, oparl je sobie na kolanach i bacznym okiem rozgladzal sie wokol co by nic ich nie zaskoczylo.

Canis:
- No nie, jeszcze nie dopływamy, dopłyniemy gdzieś o poranku... - Odparł spokojnie sternik i kończąc swoje jedzenie, jak i reszta marynarzy, wstał i skłonił się.-  Dziękujemy za miłą i smakowitą kolację, my już wrócimy do pracy... Powiedział i wraz za nim wtórując wyszli z ładowni wszyscy marynarze.


Sternik poszedł do steru i odwiązał go, by odzyskać manewrowość statkiem, rzeczywiście gęsta mgła była dość okrutna, wpłynęli w mleczną toń, w której nic widać nie było.
- Zwinąć żagle! Nie możemy dopływać w takich warunkach! - Odezwał się do nich, a oni posłusznie zaczęli zwijać żagle, trwało to ładne kilka minut, gdy sternik z oddali dojrzał migające światła, Cholera... Pomyślał wiedząc, że to z pewnością inny statek. Pozostało pewnie około kilku minut do spotkania, miał tylko nadzieję, że się z nim nie zderzą...

- Edek, wejdź na gniazdo, tam może dojrzysz coś lepiej. - Powiedział do swojego marynarza by ten w następnej chwili wdrapując się po linach wszedł do bocianiego gniazda na środkowym, najwyższym maszcie.Wygodnie ukląkł w gnieździe i chwytając za lunetę, przyłożył do oka wypatrując przez mgłę owego światła. Niestety mgła nadal przeszkadzała w dobrej widoczności, jednak im wyżej, tym była mniej gęsta.

- To na pewno statek... Na pewno płynie w naszą stronę ale się raczej nie zderzymy... raczej to nie nasi. - mówił Edek.
- Na pewno nie nasi, bo nie płyniemy do Hessein! Jaką banderę widzisz.
- Chwila... Czarna... czaszka i piszczele! to piraci! - dopowiedział Edek do sternika...

Elrendar:
Oho. Od razu ożywiłem się na słowo piraci. Odstawiłem na chwilę swoje jedzenie i zacząłem przyglądać się wraz z resztą nadpływającemu okrętowi. Oręż został w ładowni, więc w razie konieczności będę musiał szybko po niego się udać.
-Jakieś konkretne rozkazy kapitanie? Co robimy? - zapytałem się Salazara.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej