Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Evening Antarii:
-Czyli jednak niedużo jeszcze wiem o jaszczuroludziach, hah. Myślę, że... Droga do wolności jeszcze długa... A kolejnym krokiem będzie dopiero wojna z samym Meanebem. Wierzę jednak, że kiedyś moje rodzinne strony oswobodzą się spod tego jarzma - rzekła kończąc temat i wstała. Oczywiście podała dłoń Salazarazowi, gdyż tak wypadało i po prostu by go nie urazić. Powoli ruszyli pod pokład. Nie chciała jeść sama w najlepszej kajucie na statku... Wolała zjeść z innymi pasażerami, w ich towarzystwie.
ÂŁadownia wypełniona była cudownym zapachem jedzenia. Niestety nie była to potrawka z harsesisa. Eve usiadła i wpierw poczęstowała się winem. A potem wychyliła się nieco by dojrzeć co ładniejszy kawałek mięsa.
Mohamed Khaled:
//Tak patrze i patrzę stwierdzając, że te 9 stron to nie nastukaliśmy my, tylko Silion i Armin :P
I on uraczył się winem, które marynarze ni stąd ni zowąd przynieśli. Wyszukiwał też jakiegoś dobrego żarełka, tudzież... towarzysza do rozmowy. A no tak. Biedny Kruczek samotny się poczuł i miał ochotę z kimś pogawędzić. Od tak, nawet o pogodzie.
Canis:
Salazar również zszedł pod pokład i widząc napierające tłumy zaczął mówić.
- ÂŻyczymy smacznego, wierzę że nikt się nie pochoruje po takich daniach.
Powiedział sternik za swoich marynarzy i wszyscy zasiedli przy stole mogąc raczyć się kolacją.
Salazar usiadł i chwycił za lampkę wina i upił nieco. Kwaskowaty posmak połączony ze słodyczą i dozą alkoholu z fermentacji, to było coś, co koiło przełyk każdemu.
Jadło tylko czekało, by skorzystać i zajadać dziczyznę pieczoną podaną na wielkich talerzach a wokół poukładane pieczone wraz z mięsem jabłka, wszędzie wokół były misy z ziemniakami, co by nie zmuszać do jedzenia samego mięsa. Dostawki słały się pokątnie z ogórków i cebuli, dając przyjemne zapachy na całym niemal okręcie.
Dwójka zajadając sie na pokładzie, ściśle zajęta sobą lub spoglądaniem w gwiazdy, dostrzegła coś ciekawego. Wokół zaczęły pojawiać się wstęgi mgły, zaś w oddali widać było, ze ta mgła nadciąga sprzed fregaty, tak własciwie to fregata w nią wpływała bardziej.
Armin:
Ciemnoskóra ocknęła się i spojrzała na mężczyznę.
- Nic mnie nie gnębi. - uśmiechnęła się szeroko. - Po prostu bardzo podoba mi się ten widok nieba. - powiedziała spokojnym tonem. Armin spojrzała przed siebie i zauważyła nadciągającą mgłę. - Sil, widzisz to co ja? - spytała się krasnoluda.
Silion aep Mor:
- No tak sie jakos zamyslilas... - rzekl powaznie. Spojrzal przed siebie i zdebial. - Mgla, akurat teraz jak zostalismy sami? Cos mi tu nie gra... - rzekl podejrzliwym glosem. Rozejrzal sie dokladnie wokol szukajac piratow czy innego syfu. Odpial jedna z zaladowanych kusz od pasa i objal maurenke. - Chodz ze mna lepiej ich poinformowac o tym czyms. - rzekl ciagnac maurenke pod poklad, ubezpieczajac droge zaladowana kusza. Na dole zastukal w blaszane kubki robiac halas i rzekl. - Salazarze! Wplywamy w jakas dziwna, gleboka mgle. Tak jakby ona raczej plynie na nas... - rzucil szybko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej