Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (22/84) > >>

Silion aep Mor:
Kazali sie integrowac to sie integruje... - pomyslal przypominajac sobie kolejne dwie zwrotki. Odchrzaknal i spiewal dalej.
- Niech drżą gitary struny,
Niech wiatr grzywacze pieści,
Gdy płyniemy pod banderą
Morskich opowieści.

ref.)Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.

7.)Może ktoś się będzie zżymał,
mówiąc, że to zdrożne wieści,
ale to jest właśnie klimat
morskich opowieści.

(ref.)Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.

Armin:
Ciemnoskóra tańczyła przez długi czas z Evening. Była niemalże pewna, że nauczyła ją kilka kroków. Przecież szlachcianka powinna posiadać taką umiejętność. A jakby się trafił bal, to co by wtedy zrobiła...? Armin robiła kroki coraz wolniej i wolniej, kiedy przestała tańczyć.
- Dziękuję panno Antarii za cudowny taniec. - zaśmiała się maurenka. Podeszła bliżej krasnoluda i usiadła koło niego. - Silion. - szepnęła mu do ucha. - Fajnie, że się zintegrowałeś. Jak chcesz to pomieścimy się w mojej kajucie we dwoje. - uśmiechnęła się kobieta.

Silion aep Mor:
Krasnolud usmiechnal sie do kobiety i ucalowal ja w policzek, objal ja ramieniem i przytulil. Lutnie oparl o podbrodek i gral dalej. Wszak musial skonczyc szante...
Odchrzaknal, spojrzal na kobiete i do dziela:

- Pij bracie, pij na zdrowie,
Jutro ci się humor przyda,
Spirytus ci nie zaszkodzi,
Sztorm idzie - wyrzygasz.

Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.

Kiedy znudzą ci się szanty
I obrzydną Ci Mazury,
To pierdolnij kapitana
I uciekaj w góry.

Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.

Kto chce niechaj wierzy,
kto nie chce niech nie wierzy,
nam na tym nie zależy,
więc wypijmy jeszcze!

Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.

Po ostatnich slowach radosnej piosenki krasnolud puscil kobiete, wstal, uklonil sie nisko i powiedzial do maurenki ze zaraz wraca. Pobiegl oddac jednemu z marynarzy lutnie, oddal ja i wrocil do kobiety. Podal jej reke aby mogla wstac, objal ja w pasie i kierowal sie na gore. - Dziekuje kochanie... - szepnal. - Nie wiem o co wam chodzilo z ta integracja ale dobra, przebrnalem przez to. Musisz sie przyzwyczaic ze czasem dopadaja mnie takie dni gdy natlok mysli mnie przytlacza...

Szarleǰ:
Szarlejowi powoli robiło się wszystko jedno co, gdzie i z kim. Przyglądał się całemu zamieszaniu z zaciekawieniem, a na koniec nie wiedział czy klaskać, czy nie. Ponieważ jednak jego również gnębił swego rodzaju natłok myśli, szybko o tym zapomniał i porzucił ten problem. Zdał sobie wszak sprawę, że pił na pusty żołądek. Uraczył się więc jednym z jabłek, które popijał resztką wódki z kubka.

Mohamed Khaled:
//Na samą myśl o wódce po przedwczorajszym dniu - mam dość xD

Mohamed ciągle stał oparty o burtę, wsłuchując się w pieśni marynarzy, zaciągając się papierosem i wzdychając. Niektórzy potrafią się wyluzować. On miał z tym zawsze problemy. Ale czy na pewno zawsze? Gdy przybył na Valfden, był bardziej rozluźniony, przyjaźnie nastawiony. Teraz, po kilku latach na wyspie stał się zgorzkniały, pozbawiony uczuć, wyprany ze swej dziecięcej delikatności. Tylko dlaczego? Co zmieniło jego życie na tyle, że stał się... taki? Nie musiał się zastanawiać. Wiedział. Sam postanowił wieść taki żywot. Pozbawiony miłości, przyjaźni. Kruczy żywot. ÂŻywot Samotnika.
Mówi się, że zabójca doskonały nie ma przyjaciół - tylko cele. Doskonały zabójca nie ma tożsamości - ma za to wiele twarzy. Zabójca doskonały nie ma sumienia - tylko zadania. Pierwsze dwa określenia pasują do niego idealnie - przyjaciół nie ma, nie musi się martwić, tożsamości też. Nikt go nie zna, znają tylko jego powierzchowną wersję. Tą, którą dojrzy każdy. A sumienie? Wyzbyłem się go już dawno temu, pomyślał Kruk. Dawno temu...
Rozejrzał się po pokładzie, gasząc niedopałek papierosa i wrzucając do morza. Na statku podróżowało wiele osób. Silion i Armin, para kochanków, Kruczy bracia... Szarlej, nowy kanclerz koronny, szlachcianka Eve, pani rycerz z Bractwa ÂŚwitu.. Z nikim się nie znał. Nikt nie znał go. Nikt się z nim nie przyjaźnił, ani on nie chciał się zaprzyjaźniać. Nie był nachalny...
W każdym z tych ludzi widział tylko potencjalnego sojusznika na zbliżającą się wojnę. Sojusznika albo... wroga. Sam bowiem niedawno stwierdził, że zabójca doskonały nie ma sumienia... Być może, za odpowiednią cenę, będzie zdolny zdradzić tych mniej ważnych spoza kręgu kruków? Wszystko zależało od przyszłości, od drogi jaką podąży.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej