Tereny Valfden > Dział Wypraw
Potrzebny kowal
Silion aep Mor:
Kobieta zrobila wielkie oczy. - To byl ten straznik z bramy? Czego on tutaj szukal? - zapytala zdziwiona. Spojrzala na ciebie i przytulila sie mocno wtulajac i kladac ci glowe na ramieniu. Tulila sie jak do pluszaka. Po chwili puscila cie, wziela dzieci za raczki i skierowala sie na dol. - Mowiles cos o jedzeniu.
DarkModders:
- Kazałem mu żeby mnie poinformował o Carlu. Nie myślałem że przyjdzie w takiej chwili. - powiedział do Silen. Wstał z ziemi i podszedł do swojego uzbrojenia przesuwając go bliżej stojaka. Słysząc słowa o jedzeniu aż podskoczył.
- Fakt, chodźmy. - powiedział biorąc Silen za ręke poczm udali sie na parter.
Silion aep Mor:
Chwile minelo gdy sie zabawialiscie ze soba na gorze, w tym czasie kucharz juz zdazyl przyrzadzic jedzenie. Karczmarz widzac was schodzacych z gory zlapal za kufle. Wrzucil do srodka po kubku kostek lodu i zalal zlocistym chmielowym plynem. Szybko podszedl do stolika ktory wczesniej wskazales, odlozyl piwo i zniknal gdzies na zapleczu. Zauwazyles ze w karczmy oprocz kilku osob siedzi jeszcze popijajac browar Stachu i Edward, spogladaja z zaciekawieniem na was, Stanislaw szepcze cos do Edzia a ten smieje sie. Silen ruszyla do stolika. Pomogla dzieciom uciasc na stolkach po czym sama spoczela spogladajac na ciebie wyczekujacym wzrokiem.
DarkModders:
Widząc Edwarda i Stacha zamurowało go. Przeszedł koło niego po czym pacnął go w ramie. Usiadł przy stoliku na którym stało już piwo piękne, złociste. Od razu chwycił kufel i pociągnął z niego porządnego łyka. Po takim ciekawym dniu piwo smakowało lepiej niż zwykle. Wyczekiwał zamówionego jedzenia.
Silion aep Mor:
A piwo bylo arktycznie zimne i pelnochmielowe, smak wrecz doprowadzal kubki smakowe do rozkoszy. Jaszczurzyca siedziala bez slowa z zawstydzona mina, widocznie zdazyla zauwazyc straznika ktory nakryl was na wiadomych czynnosciach kopulacyjno-lozkowych. Karczmarza jeszcze kilka minut nie bylo, wreszcie wyjechal z zaplecza czterokolowym mini stolem takim wozeczkiem. Na nim zas lezal, ogromny, pieczony z ziolami i owocami, marynowany piwem dzik.
Wszystkim wokol az slina pociekla z ust widzac tak ogromna i pysznie przyprawiona, dzika swinie. Karczmarz poczatkowo sie zaklinowal i nie mogl wyjechac zza lady lecz wreszcie udalo mu sie. Podjechal do was i usmiechnal sie szeroko. - Pan podobno nadstawial karku dla Carla, Stanislaw mi powiedzial, wiec zamiast kawalka jest caly dzik dla panstwa. Smacznego. -spojrzal na Silen z iskierkami w oczach, poslal jej zalotny usmiech na ktorego widok kobieta jeszcze bardziej sie zawstydzila i odszedl na swoje miejsce, za lade. Dwaj straznicy patrzyli sie na was i wasze pozywienie, szczeki wyraznie im nie chcialy sie zamknac ze zdziwienia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej