Tereny Valfden > Dział Wypraw
Potrzebny kowal
DarkModders:
Uniósł szable nad głowe i sparował je odpychając swoich przeciwników. Rozbiegli sie po tym ataku. Jeden nie odstępował, mocnym pchnięciem puklerza powalił jaszczura na ziemie. Ten spadł twarzą prosto w trawe, odwrócił sie na plecy i wtedy zobaczył miecz pędzocy w jego twarz, od turlał sie na bok i wstał z ziemi. Mocnymi i sprawnymi cięciami wybił z szyku przeciwnika. Wykorzystując to ciął wzdłuż jego twarzy, ten zawył z bólu spadając na ziemie. Drugi jaszczur był już z tyłu, miecz przeciwnika przeszedł zaraz koło torsu Szeklana a ręką. Uwięził jego dłoń i z całej siły uderzył go tyłem głowy w nos. Polała sie krew a jaszczur odszedł w tył odsłaniając sie. Sprawne cięcie i szyja przeciwnika była przecięta a on martwy. Schował szable do pochwy i wyciągnął z ciała drugiego jaszczura topór i dobił rannego. Był wyczerpany, topór schował za pas i przykucnął by złapać oddech, gdy to zrobił wstał i podbiegł do Silen zbudzając ją. Cały jego pancerz był we krwi.
- Uciekamy stąd. Znaleźli nas jednak w pore ich wyeliminowałem.
Silion aep Mor:
Wybudziłeś kobietę ze snu, przez kilka sekund nie "kontaktowała" lecz zaraz do niej dotarło co powiedziałeś. Nogą zagasiła ognisko, wyrwała dzieci ze snu i załadowała na konia. Sama też na niego wskoczyła i podała mi ci rękę gdy byłeś na wierzchowcu zapytała z troską. - Nic ci nie jest? Jesteś cały zakrwawiony i z karku sączy ci się krew. po chwili. - Wiedziałam że mnie znajdą, nie powinieneś się narażać!
//Przy walkach pamietaj o tych finiszerach co ci mowilem wczesniej, lepsza walka=lepszy talent :D
DarkModders:
Przetarł twarz ręką i złapał za lejce.
- Nic mi nie jest, to tylko powierzchowna rana. - dodał po chwili - Przysiągłem ci że będe cie chronić i nie zamierzam z tego rezygnować. Wio!
Strzelił lejcami a koń ruszył w las. Trzeba było jak najszybciej dotrzeć do Omara.
Silion aep Mor:
Brnęliście przez las jedyną słuszną stronę, koń sunął na złamanie karku przed siebie, kobieta przytuliła się mocno do ciebię gdyż bardzo rzucało wami w górę. Usłyszałeś że za wami gnają konie. Koło twojego ucha świsnął bełt. A końca lasu widać nie było.
//: 0:02
DarkModders:
- Jasna cholera! - powiedział schylając głowe aż do szyi konia. Jaszczuroludzie nie odpuszczali i za wszelką cenę chcieli zrobić to co wcześniej zamierzali. Kopnął konia w bok pospieszając go, po takim galopie miał prawo być zmęczonym. Teraz nie miał jak zbytnio zareagować na to co się dzieje, po prostu brnął przed siebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej