Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachód Słońca

<< < (11/22) > >>

Ibnnin:
//Na PW już Ci odpisałem, nie wchodziłem po prostu, bo raz - miałem problemy rodzinne, a dwa, byłem u dziewczyny przez półtora tygodnia :/ Skoro chcesz, możesz zrezygnować. Nie będę Cię trzymał na siłę, bo.. po prostu się nie opłaca. Wiem, że było to głupie i żałuje.

Ibnnin:
- Widzi pan, panie generale, tamtą ścieżkę na poludnie? Proszę cały czas iść tamtędy, aż dojdzie pan do dużej, drewnianej bramy. Zbyszko stoi tam na bramie. Prosze powiedzieć, że pan od nas. Powinien pana wpuścić.
Wskazał Ci palcem na małą leśną ścieżkę po Twojej prawej.

Hallow:
Hallow rzucił wzrokiem na drogę, jednak dalej bardziej skupiał się na żołnierzach. Rola generała wymagała od niego zaangażowania i dobrego aktorstwa dlatego powinien większą uwagę zwracać na reakcje swoich podwładnych. Wątpił, aby dalsza eksploracja tego terenu była taka łatwa oraz, że każdy zacznie odbierać go jako generała. Zawsze może blefować i udawać kogoś z centrali. Chyba jednak ktoś tu ich wysłał i ktoś płaci tym żołnierzom za pałętanie się tutaj.

- Wracajcie się na stanowiska. - powiedział stanowczo odwracając od nich wzrok. Spoglądał na dróżkę, którą miał się zaraz udać. Wciąż nie był pewien, czy na pewno dobrze robi ingerując w tutejsze sprawy. Jednak miał się tylko zająć jakimiś złodziejami, a nie odbijać samemu jakąś twierdzę zamkniętą na kilka zamków, do których klucze mają bossowie tutejszych ganków.

Jak żołnierze odeszli Hallow odetchnął z ulgą. Wreszcie mógł przestać udawać zapyziałego orka wywyższającego się nad wszystkimi. Wychodziło mu to z łatwością, patrząc na fakt, że od każdego z tych żołnierzy był stosunkowo dwa razy większy. Ork zatem już dobrze poinformowany co ma uczynić ruszył ścieżką prowadzącą na południe z nadzieją na odnalezienie tam drewnianej bramy.

Ibnnin:
Droga wlekła Ci się długo, nie widziałeś już bowiem później żadnej ścieżki, przez co zabłądziłeś aż trzy razy. W końcu jednak dostrzegłeś drewnianą bramę i paru żołnierzy z pochodniami pod nią. Rozmawiali spokojnie, czasami się śmiali. Większość miała w ręce butelki, co oznaczało, że byli już pewnie lekko wstawieni.

Hallow:
Ork gramolił się po mało widocznej dróżce z nikłą wscieklością. Spodziewał się, że to zadanie będzie łatwiejsze niż podlizywanie się kilkoma ważnym osobom, aby zdobyć pozwolenie na przejście przez tajemniczą bramę. Za nią pewnie było rozwiązanie zagadki wcześniej wspomnianych złodziejach.

Widząc oddalonych biesiadników, Hallow poprawił swój ubiór pozostawiający wiele do życzenia. Zły, nieznośny zapach oraz zaniedbany wygląd mógłby świadczyć o jego braku wolnego czasu zajętego głównie przez pracę. Odgrywanie ważnego osobnika z miasta nie musi być koniecznie skomplikowane.

- A co tutaj się dzieje? - zapytał się Hallow żołnierzy widocznie oburzony, że na służbie dążą do spicia się w trupa. Mierzył ich surowym okiem od razu patrząc na nich z góry.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej