Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachód Słońca
Hallow:
- Nie czas teraz na zawodzenia, trzeba działać. Wcześniej były jakieś problemy, czy to pierwszy raz?
Ibnnin:
- Pppp... pierwszy raz, panie generale - odpowiedział drugi ze strażników, który wcześniej nie zamienił ani słowa.
Był strasznie pobliźniaczony. Jego lico skryte było pod kapturem i stalową maską, spod której jednak dostrzegłeś chmary blizn.
- Jak kolega mówił, to był pierwszy raz. Mój brat, wraz z podległymi sobie żołnierzami ruszył przez północną bramę i nie wrócił...
//Dobra, ciśniemy z tą wyprawą :v
Hallow:
- Co tak trzęsiecie portkami?! ÂŻołnierz musi być odważny! Prowadźcie tam, ktoś wreszcie musi sprawdzić co tam się dzieje i macie to szczęście, że będziecie to właśnie wy.
Ibnnin:
- Ppppp..ppp..panie generale! - strażnik trząsł się jak galareta. - My przepraszamy, nie chcieliśmy nic zrobić! Nie.. nie chcemy tam iść!
Widząc jednak Twe srogie, ale i przepełnione współczuciem spojrzenie, kiwnął do kolegi obok i razem poszliście w jedną z odnóg w obozie.
Im dalej się zapuszczałeś, tym bardziej byłeś zaskoczony. Według Talseisa, miało tu mieszkać tylko paru żołnierzy. Było jednakże kompletnie inaczej. W okół ruin stworzono prowizoryczny obóz dla dzieci, starców, kobiet i mężczyzn.
Już z dala dojrzałeś miejsce, które było inne niż wszystkie. Zamknięta brama, brak jakiekolwiek światła, zero straży.
- To tam, panie generale... Ale.. My tam nie możemy wejść.
Hallow:
Hallow westchnął wymownie, widząc z jakimi tchórzami ma do czynienia.
- Zatem pójdę sam, lecz liczę na to, że jak będę miał kłopoty to ruszycie swe tchórzliwe dupska i mi pomożecie. - Hallow ruszył w stronę tego dziwnego miejsca, które przerażało swoją tajemniczością.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej