Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zachód Słońca

<< < (3/22) > >>

Hallow:
Ork podrapał się podrapał wyraźnie zdziwiony. Informacja ta długo dochodziła do malutkiego móżdżka wielkiego bohatera. No jednak w jakim mieście był, więc rzeczywiście może to być Atusel. - Ludzie zawsze są tacy nie uprzejmi. Ta pogarda i wyższość... naprawdę nie rozumiem.

Hallow udał się na północ w samotnej podróży do nawiedzonych ruin. Jakie mogłoby być lepsze zadanie dla przygłupiego orka, który przez swój mały móżdżek nigdy nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Dzięki temu jest taki nieustraszony i w ogóle... taki typowy kozak.

// Jakieś przygody podczas podróży albo napisać bardziej szczegółowo?

Ibnnin:
Zbliżał się koniec lata, nie oznaczało to jednak tego, iż promienie szybko zamierzają ustać. Gdy podróżowałeś w północnym kierunku, ostatnie promyki zachodzącego słońca oświetlały Twoją twarz, muskając ciepłem.
Podróż mijała Ci w spokojnym tempie, przeszedłeś dziesięć kilometrów... Jeszcze czterdzieści przed Tobą, a ty podróżowałeś z buta. Ale jak to mówią, dla chcącego nic trudnego!

Hallow:
Dokładnie. Tępy ork nawet nie wpadł na inny pomysł niż piesza wędrówka. Jego nogi poruszały się spokojnym marszem, przemierzając drogę. Buty choć słabej jakości z połączeniem z grubym, nieczyszczonym naskórkiem na stopach chroniły biedne i narażone przez wędrówkę nogi. Oprócz tego słoneczko grzało zielonego orka, wywołując w nim nie pożądaną nikomu reakcje. Po kilkunastu minutach ,,przyjemna'' woń rozchodziła się w powietrzu wokół orka.

Ibnnin:
Czy była to przyjemna, czy nie przyjemna woń, mistrzowi gry nie dane było stwierdzić, bowiem nie zagłębiał się aż tak dokładnie..
Słońce zaszło już całkowicie za horyzont, a władze nad światem przejął wszechobecny mrok i zło, które objawia się w każdym, czasem lepiej, czasem trochę gorzej.
Hallowa zastał mrok. Trakt, którym podążał, zamazał mu się przed oczami. Był to wynik zmęczenia, czy może czegoś innego? Tego ork nie wiedział. Wiedział jednak, nawet jak na jego prosty móżdżek, że trzeba w końcu odpocząć, dać nogą odetchnąć, położyć się spać i zasnąć, by następnego dnia ruszyć dalej.

Hallow:
Podpowiadające głosy w głowie orka, widocznie bardzo go ruszyły. Rozbłysk inteligencji każący mu odpocząć był nie lada zaskoczeniem dla orka, a oprócz tego świetnym pomysłem. Ogarniająca go ciemność nie ograniczała orkowi pola do popisu i z łatwością znalazł wygodne miejsce do leżakowania. Może to była łąka, może las. Nie wiedział, bo było ciemno. Objął z miłością drzewo jedną ręką, które stało nieopodal oraz wpatrywał się w coraz ciemniejszą opustoszałą drogę. Oparł głowę o szorstką korę, która szczęśliwie nie była pełna korników, jeszcze bardziej zbliżając się do swojego ukochanego przedstawiciela natury. Zasnął szybko, czując się kochany i bezpieczny.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej