Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kiedy śmierć nadchodzi
Isentor:
Isentor zbliżył się do leżącego Devristusa. Uniósł sztylet i energicznym ruchem wbił ostrze w klatkę piersiową przeszywając serce adepta. Nieszczęśnikiem wstrząsnęło, Isentor przytrzymał go prawą ręką odmawiając modlitwę. Następnie jednym, zdecydowanym pociągnięciem uwolnił ostrze z piersi adepta. Czerwona posoka powoli spływała po ranie dziwacznie bulgocząc. Devristus powoli odpływał, słyszał uderzenia swojego serca tak dokładnie i głośno, jakby ktoś obok uderzał w gong. Isentor przeciął sztyletem swą dłoń i oblał krwią ranę Devristusa. Pchnięcie zaczęło się zasklepiać, adept zerwał się w agonii. Od tego momentu w jego oczach można było dostrzec śmierć. Martwy, płowy kolor pustki, który tlił się w jego źrenicach zwiastując zmiany jakie zaszły w adepcie. Dzięki rytuałowi stał się istotą żyjącą w dwóch wymiarach, istot żywych oraz martwych. Isentor stał nad nim w milczeniu.
Devristus Morii:
Uczucie wbijającego się sztyletu było okropne za każdym razem, gdyż odcinało "pępowinę" między duszą a ciałem w sposób brutalny. Przebite serce łomotało co raz głośniej i głośniej niczym dźwięk gongu rozrywające ciszę. To było pierwsze spotkanie ze śmiercią, które pozwoliło na poznanie jej niektórych sekretów. Nietrwało ono długo, gdyż Devristus został wyrwany z jej otulających dłoni, by obudzić się zdolny do istnienia w dwóch światach. Jednakże śmierć pozostawiła swój ślad w oczach dawnego elfa.
Nigdy nie lubiłem tego rytuału, ale daje on nieopisaną ekscytacje
Isentor:
Nadaje Ci rangę adepta mrocznych sztuk. Devristusie, będziesz teraz w stanie widzieć nieumarłych. Rana powinna zagoić się po jakimś czasie, blizna jednak pozostanie. Będzie Ci przypominać o inicjacji. Możesz odejść. Dalszy trening będziemy kontynuowali w mojej sali wykładowej.
//Devristus dopisz sobie umiejętność czarne serce.
Wyprawa zakończona
Nawigacja
Idź do wersji pełnej