Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kiedy śmierć nadchodzi

(1/2) > >>

Devristus Morii:
Nazwa wyprawy: Kiedy śmierć nadchodzi
Prowadzący wyprawę: Isentor
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: uzyskanie rangi adept czarnej magii
Uczestnicy wyprawy: Devristus

Devristus udał się za mistrzem do sali rytualnej. Wiedział co go czeka, bo to nie pierwszy raz kiedy przechodził przez rytuał awansu na adepta.

Isentor:
Dawno mnie tutaj nie było. Sala rytualna, przywołuje tyle wspomnień. Rozbierz się do pasa i połóż na tym kamiennym stole. Dawniej, kiedy urzędowaliśmy w wieży Beliara, istniała pewna tradycja. Każdemu nowemu adeptowi mrocznych sztuk tatuowało się runy na dłoniach podczas rytuału czarnego serca. Runy oznaczały emocje, stan, ideały. Wtedy miały jakieś zastosowanie. Teraz byłby to zwyczajny hołd w stronę starych ceremoniałów. Tak więc to zależy od Ciebie, czy chciałbyś bym wytatuował Ci runy na dłoniach?

Devristus Morii:
Tak jak rozkazał mistrz, Dev rozebrał się do pasa, a swoje rzeczy położył na stole obok. Trzymanie ich na ziemi, ba, trzymanie ich w tej sali mogło sprawić, że będą zabójcze dla nosiciela. Jednakże elf ufał, że sala została posprzątana przez młodych adeptów żywiołów. Następnie położył się na kamiennym stole i odpowiedział na zadane mu pytanie:
Aby tradycji stało się zadość chciałbym mistrzu abyś wytatuował mi tylko lewą dłoń, zaś prawą pozostawił bez tatuaży. Niech to będzie swoiste połączenie tradycji i nowoczesnych trendów. Chciałbym aby tatuaż odzwierciedlał wieczny krąg życia, który łączy w sobie wszystkie elementy żywiołów i łączy śmierć z życiem, miłość z nienawiścią i oddawał spokój na niezmąconej tafli jeziora.

Isentor:
Isentor namalował na rękach oraz klatce piersiowej Devristusa masę dziwnych i niezrozumiałych dla niego run. Następnie wziął do ręki przedmiot przypominający pióra do pisania, zamyślił się chwilę, a następnie zaczął tworzyć wzory run na dłoniach adepta.
Skończone może trochę piec, lecz ból wkrótce będzie Ci obcy. Połóż się na tej kamiennej płycie po środku, a ja tymczasem zacznę przygotowywać wszystko do rytuału.
Isentor powiesił na pobliskich kolumnach martwe ciała zwierząt z oberwanymi głowami, zapalił kadzidła i zaczął szeptać pod nosem magiczne inkantacje do bogów. Wyciągnął sztylet, po czym oblał go krwią z ówcześnie przygotowanej esencji umarlaka. Wokół broni zaczęła się unosić purpurowa poświata.

Devristus Morii:
Dusza Devristusa była przyzwyczajona do bólu, lecz to ciało jeszcze dalekie było od jego poprzedniego. Kiedy Isentor rozpoczął tatuowanie konkretnych run na dłoni byłego i przyszłego lisza, nowe ciało dało o sobie znak. Lekki grymas na twarzy, który po chwili znikł, a powstały ból zniknął pod naporem silnej woli. Następnie Devristus przesunął się na środek kamiennego stołu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej