Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba Siły #10 - Rina
Rina:
Kobieta w świetnym humorze przeszła przez bramę i kierowała się tak jak poinstruował ją rycerz. Szła szybkim krokiem gościńcem i rozgładała się wokół podziwiając uroki wyspy. Gdy minęło kilkadziesiąt minut i te dwa kilometry były za plecami, długoucha dotarła do ruin strażnicy. Zatrzymała się na chwilkę by ją obejrzeć po czym odrzuciła swe złote jak łany zboża włosy i skręciła na południe. Spokojnie szła przed siebie. Jest zbyt spokojnie, coś tutaj nie gra. - pomyslała po czym roześmiała się i kontynuowała drogę.
Funeris Venatio:
Szła, szła, szła... aż doszła. Do małego gospodarstwa. Gdzie hodowano rzepę. Taką normalną, rzepową. Rosła sobie na poletkach wokół pojedynczego budynku, który robił pewnie za dom mieszkalny. Gdzieś tam z boku zaraz wyłonił się jakiś chyba magazyn, potem coś w rodzaju kurnika, małej zagrody dla dwóch wieprzków i innych takich. No takie zwykłe gospodarstwo, nic niezwykłego. Przy ganku kręciły się dwie niewysokie postaci.
Rina:
Elfka zachwyciła się widokiem i aż poskoczyła z zadowolenia.Jak tutaj fajnie, tak wiejsko. oglądała z zafascynowaniem wszystko wokół zmierzając do dwóch niskich postaci. Dotarła do nich, uśmiechnęła się szeroko, zakręciła piruet i miłym głosem przywitała się. - Dzień dobry! - po chwili. - Przysłano mnie tutaj aby pomóc. Potrzebujecie pomocy? - zapytała słodkim głosikiem.
Funeris Venatio:
Dwa niziołki były dwoma brzdącami, czyli były to postaci naprawdę niewysokie. Gdy ujrzeli podskakującą elfkę, radosną od ucha do ucha, uciekły w głąb chałupy. Po krótkiej chwili z sioła wypadł niziołek, mężczyzna, po czterdziestce, może pięćdziesiątce. U niziołków trudno określić. Wypadł na ganek z widłami i zaciętością w oczach.
- Czego?
Rina:
Elfka była zdziwiona i zażenowana jednocześnie, a tym bardziej zaraz po tym z domu wybiegł prawdopodobnie ojciec z widłami. No cóż, długoucha zrobiła dobrą minę do dobrej gry, uśmiechnęła się i powiedziała przyjaźnie. - Pan Zeugl? Przysłał mnie tutaj taki duży, silny, przystojniak z bractwa świtu. Podobno potrzebuje pan pomocy. - puściła mu oczko i zakręciła piruet. - Tak wiec, czy potrzebuje pan jakiejkolwiek pomocy? Obiecałam pomóc, chce pokazać że jestem przydatna.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej