Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stella Artois
Elizabeth:
- To ja przeszłam niedawno przez portal. Są tu bardzo miłe osoby - dotchnęła delikatnie opuszkami palców jego pleców.
- Nudzę się... - powiedziała przygnębiona, lecz nadal z nadzieją w głosie.
Funeris Venatio:
Rycerz nic nie poczuł, bo był w zbroi. Stal valfdeńska ma taką nieprzyjemną właściwość, która uniemożliwia przekazanie dotyku poprzez nią na ciało nosiciela. Niektórzy jednak twierdzą, że ma to swoje plusy i pomaga to w jakichs kryzysowych sytuacjach, gdy w stronę owego nosiciela zmierza strzała, miecz, włócznia czy inne coś, co chętnie by pozbawiło kogoś życia.
- Możemy porozmawiać, jeżeli bardzo się nudzisz - powiedział wreszcie.
Elizabeth:
- Mi się podoba. Długo już jesteś w bractwie? Jaką masz tu funkcję? Masz już wielu tutaj znajomych? - zasypywała go mnóstwem pytań głosem pełen ciekawości i pasji. Elizabeth przestała dotykać woźnice, bo zbroja nie była miła w dotyku.
Funeris Venatio:
- Jedenaście lat. Zaczynałem jeszcze w Oddziale 251. Jestem rycerzem, mam funkcję... zależną od zapotrzebowań. W kwatermistrzostwie robię. - Odpowiadał spokojnie, bez emocji. Co prawda mówiąc o rozmowie spodziewał się nieco innego tematu, lecz... no właśnie. Czego miał się spodziewać? Na ostatnie pytanie pozwolił sobie nie odpowiedzieć.
Elizabeth:
- Yhym. To fajnie bardzo. Często wyjeżdzasz z bractwa, czy bardziej siedzisz w opactwie? - pytała trochę bardziej, żeby pogadać, a nie żeby się dowiedzieć. Siedząc zaczęła bawić się włosami, układając sobie jeden długi warkocz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej