Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stella Artois
Elizabeth:
- Niech i tak będzie. Czeeeeść... - pomachała do niziołków i pobiegła do aresztu. Może nie był to sprint, bardziej trucht. Taki, żeby bardziej rozprostować kości niż narażać się na zbyt duży wysiłek. Otwierając od drzwi od aresztu z nadzieją na spotkanie Krzysztofa rozejrzała się po pomieszczeniu.
Funeris Venatio:
Rżnął w karty ze strażnikiem. ÂŻywiołowo, zapalczywie, stawiając kilka grzywien pod zastaw wygranej. Nawet nie zwrócili uwagi na wchodzącego niziołka.
Elizabeth:
- Jestem Krzysztofie... na pewno nie masz jakiegoś miłego zdrobnienia? - zapytała jeszcze chwilę po przywitaniu.
Odczekała sekundę i dodała jeszcze: - Załatwiłam transport...
Funeris Venatio:
- Moment... - powiedział Krzysztof, będąc nieco zajętym. Szło mu chyba całkiem nieźle, bo strażnik przy sobie miał tylko dwie grzywny, a niedawny więzień około ośmiu. Wymieniali się kartami, targowali, przekupowali, pochłonięci bez reszty. Nie minęła minuta, gdy mężczyzna w kapalinie rzucił karty na stół, machnął ręką i przysunął swoje ostatnie dwie grzywny w stronę oponenta. Krzysztof, wielce ukontentowany, zapakował wszystko do kieszeni, uścisnął prawicę przeciwnika i dopiero spojrzał się na Elizabeth.
- Mówiłaś coś, moja droga?
Elizabeth:
- Ehhh... oczywiście, że mówiłam. - powiedziała z wyrzutem - W ogóle mnie nie słuchasz!
- Za niecałe pół godziny jedziemy, zacznij zbierać już swoje manatki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej