Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zdradliwa żona
Silion aep Mor:
Krasnolud zadziwił się tym zbiegowiskiem. Nie wiedział co tutaj się stało. Różne myśli przewijały mu się po głowie. Czyżby skryba został zamordowany? Rozejrzał się dokładnie wokół by dojrzeć jak najwięcej. Spojrzał na strażnika i spokojnym głosem rzekł odrzucając kaptur z głowy. - Jestem lordem elektem, czyli jednym z tych co to prawo tworzą. Co tutaj się stało?
Aiden:
- Nieważne, twoja funkcja nie uprawnia cie do uzyskania informacji operacyjnych. Proszę nie utrudniać działań straży!
Silion aep Mor:
- Osobiście znam sędziego Salazara Trevant oraz mam wpływy w radzie królewskiej, mogę szepnąć tu i tam. Wiecie, możecie nagle awansować lub też na odwrót. To jak porozmawiamy? Co tu się dzieje i gdzie jest skryba? - mówił spokojnie bez nutki złości czy czegoś takiego, patrzył się strażnikowi w oczy a jego oczy nie wyrażały emocji.
Canis:
Po chwili zobaczyłeś, jak drzwi domu się otwierają a z nich Salazar Trevant wychodzi trzymając w rękach kilkanaście rulonów pergaminu. A za nim pojawił się skryba.
- Absterget Eros omnem lacrimam ab oculis eorum. - Powiedział skryba na koniec.
Salazar zatrzymał się i odwrócił. Zdziwił się i podnosząc palec odpowiedział.
- Alteri vivas oportet, si tibi vis vivere. Uważaj co mówisz, bo jeszcze za nie zawiśniesz degeneracie. - Odpowiedział delikatnie zdenerwowany. Po czym zwrócił się do straży zamkowej. - Idziemy. Wracamy do pałacu... Kiedy w końcu ten sąd wybudują to ja nie wiem...
Tymi słowami wyminął elekta i wraz ze strażą sobie poszedł znikając w uliczkach.
Aiden:
- A pan coś chcesz? Kazałem tu nie przychodzić. - zapytał skryba którego już kiedyś poznałeś.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej