Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na straży pokoju
Mohamed Khaled:
- Chcecie mnie zabić? - jego głos nadal był spokojny, wyprany z uczuć, ze strachu... - No cóż, róbcie to. A potem szukacie "tego" do końca życia - uśmiechnął się.
- Uprzedzając, nie, nie wiem gdzie to jest. Ale znam ludzi, którzy może o tym słyszeli... Potrzebuje jednak dokładnych informacji, o czym mowa...
Nie skłamał. Jak Kruk miał wtyki w Szarej Strefie, największym siedliczu bandytów w stolicy. Gdyby nadarzyła się okazja, to kto wie.. Może i by pomógł chociaż mając świadomość, że chcą Cię zabić, mało jesteś w stanie zrobić.
Licho:
Kapitan poprawił się na swoim taboreciku, ale w chwilę potem wstał. Nic nie mówił, z jego twarzy trudno było odczytać co może mu chodzić po głowie. Wziął ze stolika jakieś dokumenty, skrupulatnie je przeglądał, wpadł w zadumę.
Był to człowiek postawny, po czterdziestce, ale zachował w sobie jakiś młodzieńczy pierwiastek i przystojną twarz. Choć włosy zaczynały siwieć, ogólnie mężczyzna wyglądał na zdrowego, a przede wszystkim bogatego. Nosił solidne skórzane buty i kubrak z najlepszych materiałów, a także sygnet na palcu. Oczy miał szare i na pierwszy rzut oka widać było w nich dobroć. Niejedno w życiu przeżył, niejednego doświadczył, pewnie przede wszystkim widział wiele cierpienia a i sam je zadawał wielokrotnie. Strzelał z kuszy do uciekających więźniów, innych traktował batami i kopniakami. A w domu czeka jego młoda żona i małe dziecko, ale to co ojciec rodziny robi w pracy, to pozostaje poza tematem rozmów przy kolacji. Gdyby ktoś nie znał go od tej strony od jakiej poznał go Mohamed, pewnie wziąłby Kapitana za poczciwego mężczyznę, "swego chłopa".
Kapitan spojrzał na kruka bez emocji. Wydał kolejny rozkaz.
Mohamed poczuł uderzenie w tył głowy i padł nieprzytomny przed siebie. Zawirowało mu w głowie i pociemniało w oczach, nie wiedział już co go boli, i czy w ogóle jeszcze żyje, czy cios nie rozłupał mu czaszki. Ale strażnik wiedział co robi.
Kruk obudził się w ciemnej celi. Ciemnej, ale przede wszystkim brudnej. Od korytarza dzieliły go grube kraty. Pochodnie nieśmiało oświetlały okolicę wokół jego celi. Na podłodze była kałuża jakiejś cieczy. Nie, nie była to krew. Raczej szczyny poprzednika, który pół godziny wcześniej prowadzony był na śmierć.
Ranka na potylicy piekła i włosy były mokre od krwi. Nie było jej dużo, ledwie "zadrapanie". Mauren doświadczył gorszych rzeczy i ten uraz mógł właściwie zignorować. Mohamed obudził się, nie wiedział która godzina.
Mohamed Khaled:
Być może i doświadczył gorszych rzeczy, ale i tak cholernie bolało. Nie codziennie dostaje się w łeb, by chwilę potem odlecieć w nieznane krainy, gdzie królowało zło i mrok, gdzie wszystko co robiłeś, było tylko Twoim snem.
Kruk dosyć szybko odsunął się od szczyn poprzedniego lokatora, uważając by nie wpaść z inną "niespodziankę" zostawioną gdzieś indziej.
Oparł się o ścianę i zamknął oczy, odlatując w krainy marzeń. Mhm... Wkopał się głęboko. Mógł jednak zostać w Kruczej Twierdzy i odczekać. Wykurował by rękę, wyspałby się. A tak, ma ranę na głowie i gnije w pierdlu... I nie wie która godzina!
Licho:
- Pssst! Ej, chłopcze- dało się słyszeć cichy głos mężczyzny dobiegający zza krat. - Czarnuchu! Taaak, mówię do ciebie...- odezwał się ponownie i stanął przed celą Mohameda.
Był to wysoki jegomość, łysy, z długą brodą i wąsami. Schludnie i bogato ubrany. - Nie utop się w tych szczynach. Twój poprzednik wszystko wyśpiewał na torturach. A potem... chyba żebro przebyło mu płuco. Udusił się biedaczysko. Ale! Mam propozycję. Jestem Greg. Pomocnik handlarza Sekoresa. Mój szef upatrzył cię dziś w tłumie i składa ci propozycję, Mohamedzie. Masz szansę odpracować te czterysta grzywien. Chcesz posłuchać?- ciągnął. Nie przejmował się innymi więźniami. Chyba wpuszczono go tu po dobroci.
Mohamed Khaled:
- Mów - odparł krótko.
Iskierka zapłonęła w głębi duszy, choć nie dał po sobie tego poznać. No... Może ten dzień - albo miesiąc, nie wiedział ile spał - nie będzie taki zmarnowany...
Podszedł trochę bliżej, omijając szczyny i opierając się o ścianę niedaleko kraty, by przysłuchać się uważniej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej