Tereny Valfden > Dział Wypraw

Księgozbiór II

(1/4) > >>

Elizabeth:
Nazwa wyprawy: Księgozbiór II
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Zasady uczestnictwa w wyprawie: logiczne myślenie, poprawna polszczyzna, kwiecistość opisów, cierpliwość
Uczestnicy wyprawy: Elizabeth

Drzwi od biblioteki stanęły otworem przed Elizabeth. Odchyliła je ostrożnym ruchem ręki, rozglądając się co znajduje się w środku. Tak jak spodziewała się, były tam książki. Bardzo dużo książek. Weszła do środka z lekką niepewnością, jakby wchodziła do miejsca w ogóle jej nieznanego. Kiedyś lubiła czytać książki, ale ogrom budynku i ich ilość przytłaczała ją. Początkowo rozglądała się za kimś, kto wytłumaczyłby jej na czym polegać ma jej zadanie.

Funeris Venatio:
W bibliotece siedział staruszek. Zasuszony, zakurzony i zasiwiały, mający czasy świetności już dawno za sobą. Zmarszczki na jego twarzy zdradzały wiek mocno zasłużony, pewnie sięgający nawet i osiemdziesięciu lat. Jego szata była luźna, nie krępowała ruchów i pozwalała spokojnie przemierzać korytarze biblioteki bez żadnych niepotrzebnych utrudnień. Starzec miał przy sobie długą i solidną lagę, której używał jako laski do podpierania. Nie od razu zobaczył Elizabeth, a potem też nie od razu zwrócił na nią większą uwagę. Po następnej dłuższej chwili zdał sobie sprawę, że ona tak ciągle stoi i patrzy się na niego i książki, więc postanowił się odezwać. Nie od razu jednak. Zanim zebrał się w sobie, przemógł zaschnięte gardło i opór strun głosowych, minęła następna dłuższa chwila. A potem to już z górki.
- Ghrrhhrrggagrgarh... - wychrypiał raczej niż powiedział, nie zdając sobie sprawy, że nie używał głosu już od kilkunastu godzin i po prostu nie miało prawa się to udać. Nie w tym wieku. Spróbował odcharknąć, zakrztusił się jednak i rozkaszlał, zginając plecy pod ciężarem tego doświadczenia. Po kolejnej już równie długiej chwili wyprostował się na tyle na ile mógł i znowu spróbował, tym razem z o niebo lepszym skutkiem.
- Przy... przyszedłeś zmienić mi nocnik, chłopaczku? - Jego głos był wcale wyraźny, chociaż nieco cichy.

Elizabeth:
Elizabeth nawet zła nie była za pomyłkę starca i bawiąc się swoimi długimi włosami powiedziała calkiem głośno:
-Jestem kobietą. Przyszłam zająć się tym wielkim księgozbiorem. - podkreśliła Elizabeth uśmiechając się szerzej.

-Zakładam, że mam ułożyć jakieś książki? A może posprzątać? Bilblioteka zawsze jest zakurzonym miejscem. - Podeszła bliżej starca, aby ten mógł się jej lepiej przyjrzeć. Jej drobne i delikatne rączki zacierały się już do pracy.

-Będzie duuuużo roboty - powiedziała z radością. Cieszył ją fakt, że będzie mogła wreszcie zająć czymś w czym naprawdę jest dobra. Drobny relaks dobrze jej zrobi, bo pewnie nie długo będzie musiała stoczyć jakieś walki z brzydalami.

Funeris Venatio:
Staruszek podreptał chwilę w miejscu, jakby szukając czegoś wzrokiem. Wreszcie sobie odpuścił, przypatrzył się dziewczynie, spojrzał na książki, znowu na dziewczynę, znowu na książki, znowu na dziewczynę... Utkwił w niej wzrok już na dłużej, przypatrując się całkiem dokładnie. Gdyby nie to, że miał z osiemdziesiąt lat i już nie mógł wielu rzeczy, to pewnie za takie dokładne oglądanie dostałby z otwartej dłoni w twarz. Jednak takim starym zgredom można więcej, a on mimo wszystko po prostu się przyglądał.
- No to... No ten, tak - powiedział, kiwając głową. W tym kiwnięciu była zgromadzona mądrość wszystkich pokoleń. Cała wiedza Bractwa ÂŚwitu, przekazywana sobie jeszcze na długo zanim powstała organizacja, zanim Numenor został skolonizowany, gromadzona w różnych bibliotekach rozsianych po całym świecie. Zebrana teraz w jednym miejscu, w umyśle tego starca, który stał teraz przed Elizabeth, oparty o swój kijaszek. W tym kiwnięciu była moc. Była potęga, była wiedza i rozum. Było to niczym odwiedziny w świątyni, gdzie czuć boską obecność, wypełniającą każdy jeden zakamarek sakralnego budynku. Bazylika. Pomnik.
- No... właśnie. - Tak, wiedza wszystkich pokoleń pod postacią jednego starca.

Elizabeth:
-Ale tyś mało rozmowny, kochaniutki. - Przeszła obok niego rozglądając się po całej bibliotece.

-Potrzebuję szmatkę... jakąś miotłę... oraz przede wszystkim drabinę. - wymieniała licząc na palcach. Wzróciła się do starca jeszcze z małym pytaniem, trzepocząc rzęsami.

-Jest tu jakiś magazynek?

// Przydałby się jakiś opis dokładniejszy biblioteki. Jak ci się nie chce pisać to możesz skopiować od poprzednika, nie będzie mi to przeszkadzało. Bardzo proszę :)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej