Tereny Valfden > Dział Wypraw

Górski szlak

<< < (2/15) > >>

DarkModders:
Jaszczur szedł powolnym krokiem. Nigdzie się im nie spieszyło, czasu było aż nad to. Przyjemne promienie słońca grzały w głowę jaszczura. Szedł wpatrując się w ludzi i w okolicę. Stalowe buty obijały się o bruk wydając charakterystyczny brzęk stali.
- Widzę że wreszcie dobrze się urządziłeś. - powiedział spoglądając przed siebie.

Silion aep Mor:
Krasnolud szedl spokojnym krokiem lustrujac okolice. Spojrzal na jaszczura. - Tak! Milva zrobila mi niespodzianke jak mnie nie bylo. Silion przystanal na chwile i spojrzal na ramie przyjaciela. - Jak to bylo z twoja reka, bo nigdy dokladnie nie opowiadales? - zapytal ponownie ruszajac.

//Ktora on ma reke urabana tak z ciekawosci? :D

DarkModders:
//Lewą mi ujebali.

Jaszczur odkrył kikuta a płaszcz odrzucił na bok.
- Walczyłem na Zuesh z demonami. Miałem stalowy topór a wiesz dobrze że demony się tego nie imają. Wyprowadził mnie z szyku, najpierw rozcharatał mi bok a później odrąbał mi ręke. Gdyby nie Gordian to marnie by ze mną było. - powiedział do ciebie. Z jego twarzy znikł uśmiech a twarz zrobiła się poważna.

Silion aep Mor:
Krasnolud zrobil taka mine :/ Spojrzal na kikuta i normalnie musial sie napic, nie zeby sie brzydzil, poprostu znow go zeslabilo, odkorkowal manierke i lyknal troche bimbru, podal ja jaszczurowi. - Masz napij sie! Ach... Szczerze mowiac to powazna sprawa. - spojrzal w dal, wlasnie wyszli z obywatelskiej i kierowali sie do bramy miejskiej od strony lasu. - Co bys powiedzial jakbym ci powiedzial ze mam cos co pomogloby ci chociaz czesciowo odzyskac sprawnosc? - zapytal spokojnie.

DarkModders:
Jaszczur wziął manierke i wziął porządnego łyka. Płyn rozlał się po jego gardle przyjemnie piekąc.
- Proteze? Gordian już nie raz mi ją oferował. Zawsze można spróbować coś wymyśleć choć nie obiecuje że to wypali. Zbyt przywiązałem się z tym brakiem ręki. - powiedział podając ci ją z powrotem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej