Tereny Valfden > Dział Wypraw

Próba siły #9 - Elizabeth

<< < (11/18) > >>

Elizabeth:
- Witaj rycerzu, znalazłam ich, ale pouciekali. Mieli konie, a ja mam bardzo krótkie nóżki - powiedziała z lekkim zarzutem, jakby ją ktoś skrzywdził. Podeszła do niego  i lekko wstydliwie swoim słodkim głosem szepnęła. - Stęskniłam się.

Wpatrywała się w niego swoimi ametystowimi oczami, nie uśmiechniając się już szeroko, ale z lekko rozweseloną miną pokazała mu swój mały język. Rękoma zaś zaczęła bawić się włosami, a jej drobny nosek zaczął oddychać nieco niespokojnie w towarzystwie rycerza.

Nie jesteś na mnie zły, co nie? - zapytała się niepewnie.

Funeris Venatio:
- A może opowiesz mi to troszkę dokładniej, co? Bo ja niewiele rozumiem. Najlepiej zacznij od początku, kiedy wyszłaś z elfem z placu.

Elizabeth:
Elizabeth delikatnie złapała go za rękę i lekko pociągnęła. - To prowadź.

- Bo no... ten handlarz wcale nie był taki grzeczny! Chciał mnie zabić, a potem zgwałcić! - uniosła się Elizabeth. Jej głos był nadal opanowany, lecz słychać było w nim gorycz.

- Niestety nie pożył zbyt długo, żeby zdążyć tego żałować. Potem przyjechali inni, ale zaraz uciekli. Chyba rzeczywiście umazana we krwi mogę przerażająco wyglądać - uśmiechnęła się szeroko do rycerza.
- Jesteś ze mnie dumny, że dałam radę? - zapytała się, licząc na jego ciepłe słowa.




Funeris Venatio:
- Czyli że... - zwątpił przez chwilę -  pokonałaś sama groźnego bandytę i rozbiłaś jego szajkę? To mi chcesz powiedzieć?

Elizabeth:
- Jejciu  - stęknęła wkurzona - wogóle mnie nie słuchasz!

- Reszta uciekła. Zabiłam chyba tylko ich szefa. Dwulicowy siusiak! - wyrzuciła z nienawiścią, przypominając sobie handlarza.

Jej oblicze złej i wściekłej dziewczyny szybko znikło, zamieniając się w słodką dzieweczkę.

- Czy to ze względu na moją urodę, nie wierzysz, że jestem zdolna się obronić? - Zatrzepotała swoimi dużymi rzęsami.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej