Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba siły #9 - Elizabeth
Elizabeth:
- Witaj rycerzu, znalazłam ich, ale pouciekali. Mieli konie, a ja mam bardzo krótkie nóżki - powiedziała z lekkim zarzutem, jakby ją ktoś skrzywdził. Podeszła do niego i lekko wstydliwie swoim słodkim głosem szepnęła. - Stęskniłam się.
Wpatrywała się w niego swoimi ametystowimi oczami, nie uśmiechniając się już szeroko, ale z lekko rozweseloną miną pokazała mu swój mały język. Rękoma zaś zaczęła bawić się włosami, a jej drobny nosek zaczął oddychać nieco niespokojnie w towarzystwie rycerza.
Nie jesteś na mnie zły, co nie? - zapytała się niepewnie.
Funeris Venatio:
- A może opowiesz mi to troszkę dokładniej, co? Bo ja niewiele rozumiem. Najlepiej zacznij od początku, kiedy wyszłaś z elfem z placu.
Elizabeth:
Elizabeth delikatnie złapała go za rękę i lekko pociągnęła. - To prowadź.
- Bo no... ten handlarz wcale nie był taki grzeczny! Chciał mnie zabić, a potem zgwałcić! - uniosła się Elizabeth. Jej głos był nadal opanowany, lecz słychać było w nim gorycz.
- Niestety nie pożył zbyt długo, żeby zdążyć tego żałować. Potem przyjechali inni, ale zaraz uciekli. Chyba rzeczywiście umazana we krwi mogę przerażająco wyglądać - uśmiechnęła się szeroko do rycerza.
- Jesteś ze mnie dumny, że dałam radę? - zapytała się, licząc na jego ciepłe słowa.
Funeris Venatio:
- Czyli że... - zwątpił przez chwilę - pokonałaś sama groźnego bandytę i rozbiłaś jego szajkę? To mi chcesz powiedzieć?
Elizabeth:
- Jejciu - stęknęła wkurzona - wogóle mnie nie słuchasz!
- Reszta uciekła. Zabiłam chyba tylko ich szefa. Dwulicowy siusiak! - wyrzuciła z nienawiścią, przypominając sobie handlarza.
Jej oblicze złej i wściekłej dziewczyny szybko znikło, zamieniając się w słodką dzieweczkę.
- Czy to ze względu na moją urodę, nie wierzysz, że jestem zdolna się obronić? - Zatrzepotała swoimi dużymi rzęsami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej