Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zapach mięty i bazylii
Funeris Venatio:
//No niby spoko, nie popełniłeś żadnego błędu ani nic, ale po to jest ta wyprawa, by Ci parę rzeczy pokazać. Przede wszystkim, że trzeba pisać. Opowiadać. O wszystkim, ale też czasem i o niczym. Ty na tę chwilę poszedłeś w stronę obory. A może byś opowiedział co działa wokół? Coś sobie twoja postać pomyślała? Na coś zwróciła uwagę? Coś jej się spodobało, może zaciekawiło ją? A może poczuła się zagrożona, zadumana, zaniepokojona, czymś przestraszona? Nie wiem, tak jak i inni czytelnicy, nic o zachowaniu twojej postaci. W tej chwili jest ona tylko bezwolnym golemem, który porusza się w obranym kierunku. Spróbuj rozbudować swoją wypowiedź o jakieś dodatkowe elementy. Pamiętaj, że od tego co piszesz, ale przede wszystkim jak piszesz, zależy to, jak ja odbieram twoje akcje. Jeżeli powiesz, że skaczesz z wysokości, to mogą się stać dwie rzeczy. Albo złamiesz nogę, jak twój opis zostanie skrócony do "skoczyłem", ale szczęśliwie poradzisz sobie z amortyzacją, gdyż opisałeś to w odpowiedni i relatywnie bogaty sposób. Na samym końcu wyprawy, jeżeli uda Ci się ją zakończyć pozytywnie, otrzymujesz talenty i często wynagrodzenie pieniężne. Jeżeli cały czas będziesz taki lakoniczny, to nie dostaniesz wiele. A może się zdarzyć, tak jak w przypadku rekrutacji do Bractwa, że nie uda Ci się wykonać zadania i stracisz po prostu dni, może pieniądze, albo zdrowie swojej postaci.
Przykładowo, jak taki post mógłby wyglądać, wzbogacony o ledwie kilka dodatkowych elementów:
--- Cytuj ---Gaorth skrzętnie ominął kurę, która wyskoczyła mu pod nogi, gdy mijał pierwsze opłotki. Miała pospolite upierzenie, nieszczególne, chociaż była raczej niewielka, pewnie jeszcze młoda w kurzej skali. Na pewno nic, czym można by było się przejmować. Człowiek szedł spokojnie przed siebie, patrząc na budynki. Nie interesował go styl architektoniczny, toteż niezbyt rejestrował szczegóły, lecz uderzyło go to, że nie widział żadnych mieszkańców. Dzieci biegających wszędzie wokół, starców spędzających całe dnie na ganku, czy dorosłych w pełni sił pracujących przy obejściu. Nie widział absolutnie nikogo. Za to ich słyszał. Kłębili się gdzieś tam za budynkiem, którym musiała być obora. Wyraźne i dosyć głośne odgłosy pochodzące stamtąd nie dawały pola do niepotrzebnych namysłów. No i jeszcze ten pies, wyjący nieznośnie.
Dziwne, że nikt się nie zainteresował, czemu ten Burek tak się rozszczekał, pomyślał Gaorth, patrząc na przywiązanego psiaka. Po to jest to zwierze w obejściu, żeby strzec i ostrzegać gospodarza, że ktoś lub coś się zbliża.
--- Koniec cytatu ---
To tylko przykład, niezobowiązujący. Proszę Cię, postaraj się teraz ty. Podejmij tę samą akcję, którą podjąłeś, ale rozpisz się nieco bardziej. Nie wymagam cudów, to nie musi być rozdział jakiejś noweli, po prostu chcę, byś wdrażał się do bardziej kreatywnego myślenia. Pomoże Ci to nie tylko tutaj, w grze, ale też i w szkole, poszerzy zasób słów i takie tam.
No, do dzieła! ;)
Funeris Venatio:
// [member=26305]Gaorth[/member] I jak tam? Kontynuujemy? Jeżeli planujesz jakąś kilkudniową nieobecność, to daj mi o tym znać. Tak jest łatwiej i przyjemniej.
Gaorth:
Kiedy Gaorth wkroczył na teren osady, już zauważył go niewielki kundelek który zaczął głośno szczekać, pewnie żeby przestraszyć intruza. Na człowieku ten pies nie robił żadnego wrażenia mało tego sam się lekko uśmiechnął się widząc te nieudolne próby przestraszenia go przez kundla, niedługo potem jakby nigdy nic ominął pieska i dalej kontynuował spokojnie bez pośpiechu swoją wędrówkę nieco przyglądając się otoczeniu. Wszędzie pasły się różnych gatunków zwierzęta od niepozornych pstrokatych kur oraz indyków które razem dziobały sobie trawę były także łaciate spokojnie pasące się krowy no i ten potężny koń który dumnie i pewnie kroczy po terenie całego gospodarstwa, same budynki tego miejsca nie były za specjalnie wyróżniające oprócz tego młynu. Z każdą minutą wędrówki człowiek słyszał coraz głośniej rozmowy i dźwięki tych istot za obory,
Gaorth:
Gaorth idąc tak sobie poczuł bardzo nieprzyjemny zapach blisko siebie więc niezwłocznie zatrzymał się i spojrzał odruchowo na swoje buty, i okazało się że człowiek tak się przyglądał otoczeniu że nie spostrzegł łajna w które wdepnął i którym ufajdał sobie buty - Jasny gwint! I jak ja teraz wejdę do miasta lub pokażę się ludziom?! - Zareagował patrząc nas swoje upaprane buty nieco podirytowany Gaorth przy okazji łapiąc się za głowę.
Funeris Venatio:
[colo=red]//Nie rozumiem co chciałeś uzyskać dopisując tę bezsensowną historyjkę z wdepnięciem w gówno. Ani ona nic nie wniosła, ani nie była śmieszna, ani... nic. Po prostu nie rozumiem. Poza tym zdublowałeś post, czego się nie robi. Na każdym forum na każdy temat spotykałem się z zasadą, że postów się nie dubluje. My nie jesteśmy w tym względzie inni. Myśl, człowieku... Myśl.
- Spalić plugawca! - usłyszał Gaorth zza obory. Dało się już całkiem wyraźnie odróżnić pojedyncze głosy.
- Na drzewo z nim! Na drzewo! - krzyczał ktoś inny.
- Kijami go zatłuc, krasnala!
- Plugawy odmieniec! Sczeźniesz w Otchłani!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej