Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zapach mięty i bazylii
Gaorth:
Nazwa wyprawy: Zapach mięty i bazylii
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Zasady do uczestnictwa w wyprawie: oblanie testu rekrutacyjnego
Uczestnicy wyprawy: Gaorth
Gaorth po załatwieniu swoich spraw w ratuszu, zaczął chodzić w celu znalezienia sobie zajęcia po metropolii jaką jest Efehidon. Po kilku godzinnym łażeniu po mieście człowiek dotarł z ratusza do południowej bramy, był niezmiernie zmęczony więc postanowił trochę odpocząć na stojącej obok ławce. Po kilkunastu minutach Gaorth stwierdził że wystarczająco się wypoczął i zamierzał porozglądać się po okolicy. Przed naszym człowiekiem był bardzo ruchliwy plac w godzinach szczytu (była godzina 13:23) na którym można było spotkać przedstawiciela każdej rasy, niedługo potem na placu wszczęła się bójka dwóch niziołków, cały ruch na ulicy stanął bo wszyscy patrzyli na walkę niziołków. Człowiek nie chciał patrzeć na bójkę więc spojrzał się gdzie indziej i spostrzegł skromne stoisko jakiegoś rolnika będące na prawo od człowieka. Gaortha zainteresowało to stoisko więc do niego podszedł, był to mały stragan na którym nie było nic poza jedną lecz dużą rzepą, obok warzywa była przylepiona karteczka z koślawię napisanym wyrazem ,,10 gżywien''. Człowiek patrzył się na rzepę do momentu kiedy poczuł jak ktoś łapie go za ramię, wtedy przeniósł wzrok na rolnika, a ten powiedział do Gaortha - Kupuje pan czy wypierdziela?
Funeris Venatio:
//ÂŚwietnie, naprawdę przyzwoicie jak na to, co widziałem wcześniej. Mam jednak zastrzeżenie. Twoją rolą jest opisywanie tego, co się dzieje z tobą, nie postaciami niezależnymi. Tak jak pisałem wcześniej, w pierwszym poście możesz się nieco rozpisać, poopowiadać o czymś, ale nie możesz sterować postaciami niezależnymi, NPC. A ty w tej chwili właśnie pokierowałeś rolnikiem, wypowiedziałeś jego kwestię, ruszyłeś nim (złapał Cię za ramię). Nie możesz tego robić, gdyż to nie jest twoja postać, tylko postać niezależna (przynależna mi, Prowadzącemu). Nawet gdybym chciał, to teraz nie mam jak odpisać Ci na twoje poczynania, bo już ty to zrobiłeś. Cofam więc akcję do momentu, aż podszedłeś do straganu, widząc rzepę.
Gaorth znalazł się przy straganie. Spoglądał z wielkim zaciekawieniem na dorodne warzywo, które udało się wyhodować farmerowi. Staruszek miał około pięćdziesiątki na karku, siwiutkie rzadkie włosy i pełno zmarszczek na twarzy. Skóra zwiotczała mu już dawno, nieogolony z rana zarost przyprószył mocną szczęką szarawą szczeciną. Wyraźnie zarysowane jabłko Adama drgało spokojnie, gdy człowiek łapał oddech. Widać, że z miesiąca na miesiąc robił to z coraz większym trudem. Starość nie radość.
- Witaj, dobrodzieju. Widzę, że spodobała Ci się moja rzepa. Dobra, smaczna, u mnie w ogrodzie hodowana... - wychrypiał.
Gaorth:
- Od rana nic nie jadłem więc jestem bardzo głodny i chciałbym kupić to warzywo, to jak? Ile kosztuję ta okazała rzepa?
Odpowiedział Gaorth na słowa staruszka.
Funeris Venatio:
//W kwestii dialogów odsyłam do tego posta: http://marant.tawerna-gothic.pl/index.php/topic,21986.msg422733.html#msg422733
- Dwanaście grzywien, dobrodzieju. Ale do dziesięciu spuszczę.
Gaorth:
- Oto twoje dziesięć grzywien panie sprzedawco - Powiedział Gaorth i wręczył staruszkowi do ręki 10 grzywien.
12G - 10G = 2G
Zostaje : 2 Grzywny
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej