Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Szeptucha
Kenshin:
Ork korzystając z okazji usiadł sobie na podeście i zaczął medytować w oczekiwaniu na przybycie dwóch wojowników. Kenshin wyczuwał tutaj taką samą energię jak w konkordacie w hali. Panowała tutaj taka sama atmosfera, co tam a mistyczność i współgranie natury już wiedział, że będzie tutaj częściej przychodził i to nie z powodu kobiety!
Iwaerin:
- Te skóry przydadzą nam się dla naszych ludzi. Wszak za dwa miesiące zaczyna się zima. Zaś pułapki możemy wykorzystać do miejsc, w których pojawiają się wyrwy.[/b]
Thulhu:
- Dobrze, więc. - Powiedziałem, i gdy poczułem się trochę przepełniony, powiedziałem- Względem Ventepi jesteśmy równi, więc mam nadzieje, że sam nie będę musiał wszystkiego taszczy sam.- Po tych słowach ruszyłem w stronę Domu Szeptuchy.
- Wróciliśmy. Powiedziałem. Przyda się trochę majdanu?- Po tych słowach, zasyczałem sobie pod nosem.
Progan:
Wilki pomogły wam taszczyć skóry i pułapki. Kłusownik, nim uciekł, pozabierał cały ekwipunek swoich dawnych kamratów. Przywitał was Progan i Kenshin
- Jesteście cali? - spytał
Thulhu:
- Przez chwile, ktoś chciał mnie wykrwawić. ÂŚmiał bym się jeszcze, jakby ktoś miał otrute ostrzem jadem z Czarnego Bzu.- Zaśmiałem się, tak jakby nic kompletnie się nie stało. - Jakieś 10 minut temu, nawet krwawiłem. Ale długo krwawiący Jaszczur, to nie Jaszczur. - Znowu zaśmiałem, się tym razem, miałem już na myśli raczej delikatności ciepłokrwistych, którzy potrzebują często lekarzy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej