Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Szeptucha
Progan:
//: Progan, Kenshin
- Potrzebuję ziół leczniczych. Zejdźcie na polanę i poszukajcie ich. Przynieście mi ile uda wam się zabrać.
- Dobrze. Pomożemy Ci - powiedział Progan i zwrócił się do Orka - Chodź przyjacielu, musimy poszukać roślin.
//: Thulhu
Wilki prowadziły was szybko przez las. Węszyły co chwila, strzygły uszami. Podpatrywałeś je, bo mimo iż byłeś drapieżnikiem, byłeś spaczony cywilizacją. Poznawałeś życie drapieżnika od strony zwierzęcia. I coraz bardziej byłeś przekonany o tym, że wielce pomocna byłoby wsparcie chowańca i możliwość nauki od niego samego.
Iwaerin:
Elf biegł za wilkami bardzo zwinnie. Widać było, że las jest jego domem. Skakał przez zwalone pnie, przeskakiwał skalne rozpadliny. Zachowywał się przy tym cicho i czujnie.
- Dokładnie. To kim jesteś pozwala Ci być jednym w swoim rodzaju. Przetrwa tylko ten, kto będzie rozwijał swoje mocne strony i łamał te słabe.
Kenshin:
- Tak chodźmy. Wojaczką niech zajmują się młodzi.
Rzekł w pełen pokory i zrozumienia tego, że był już leciwy i niektórych rzeczy, nie powinien już robić. Jednak zbieranie ziółek, nie powinno mu sprawić trudności, jednakże nim poszedł skłonił się kobiecie.
- Siostro oczekuj nas niedługo.
Kończąc ukłon poszedł za Proganem schodami na dół.
Progan:
//:Aby szukać ziół musisz odnaleźć odpowiednie miejsce (występowanie ziół) i napisać post o zbieraniu roślin. Sam określasz ile roślin zebrałeś. Prowadzący wyprawę czyta Twój post i jeśli uzna, że jest on 'słaby' to obniża ilość zebranych ziół.
- Poszukajmy maków leczniczych - zaproponował Progan
Kenshin:
- Dobrze. Odpowiedział uśmiechając się i schodząc ze schodów na dół w stronę jednej z polan będących w lesie, gdzie z pewnością powinny rosnąć jakieś maki i tak się właśnie stało. Kenshin zauważył kilka wolno stojących roślinek w pełni rozwiniętych, które czekały na zerwanie i podanie ich kobiecie zwanej Szeptucha. Ork uklęknął i grzebiąc palcami w ziemi starał się dostać do korzenia, by wyciągnąć całą roślinę a nie tylko samą łodygę, więc gdy przebił się przez miękką, morką ziemię swymi paluchami dotknął korzenia a potem starał się w wokół niego zmiękczyć górną warstwę ściółki leśnej, po czym robiąc koszyczek palcami zagłębił się nimi wokół korzenia i wtedy pomału go podnosił go góry, by niczego nie uszkodzić. Miał nadzieję, że ta sztuka podziała i w mik zdobędzie kilka roślinek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej