Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Szeptucha
Thulhu:
Syknąłem szczęśliwy z decyzji Progana. Otworzyłem swoje szczęki przesuwając spokojnie językiem po zębach. Byłem gotowy, czułem to. Teraz tylko czekać, na elfiego przyjaciela. Ruszyłem już spokojnie, w stronę rzeki.
- To zrobimy, to tak. Ja ich zaatakuje, a ty osłaniaj mnie strzałami jak trzeba będzie. Celuj w tych co, strzelają we mnie. Ci co zaatakują mnie wręcz zostawi mi.- Byłem szczęśliwy tak, jak młody zębacz w chwili, gdy matka przyniosła mu jeść.
Progan:
- Poślę z wami moje wilki. Poprowadzą was - powiedziała i wtem z wielkiej dziupli w drzewie wybiegły dwa wilki.
Iwaerin:
- Chodźmy zapolować - rzekł Iwaerin i założył hełm na głowę. Zdjął z pleców łuk, wyjął strzały, złapał wszystko mocno w dłoń
- Jestem gotowy.
Kenshin:
Ork zauważył coś niepokojącego w Thulhu. Dobrze pamiętał, jak to było się zabójcą i zabijało dla dobra kraju. Dobrze, że miał to za sobą, ale jaszczuroczłek przypominał mu samego siebie sprzed lat. Miał nadzieję, że on opamięta się nim wpadnie w szał zabijania. Miał nadzieję, że nie przyjdzie mu kiedyś powstrzymania jaszczuroczłeka siłą! Jednak decyzję zapadły i trzeba było ruszać.
- Proganie prowadź.
Thulhu:
Idąc z Elfem u boku zacząłem przeprowadzać małą rozmowę, na mój plan działania.
- Z ciepłokrwistymi to jest, tak że bardzo łatwo można ich wystraszyć. Zazwyczaj, po kilku syknięciach i warknięciach nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić. I zaczynają panikować. Wtedy, można ich w bardzo prosty sposób ściągać jednego po drugim, bez obawy o to, że cię wykryją. Co prawda, lubię walkę frontalną. Ale skoro, mamy nad nimi przewagę to czemu, by tego nie wykorzystać?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej