Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Szeptucha
Thulhu:
- Kiedyś zrobiono, tak na pustyni, gdy zaraza szalała. Postanowili odgrodzić, zarażonych by ci dokonali życia między innymi zarażonymi. I o dziwo pomogło, potem jeden z magów swoimi płomieniami spalił ciała, żeby nie rozniosło się na nowo- Mówiłem, to tak jakby nie było to nic dziwnego. Przecież, czasami cel uświęcał środki
Kenshin:
Ork pominął druga wypowiedz jaczuroczełka i skupił się na pierwszej bardziej sensownej.
- W cale nie taki głupi pomysł, ale trzeba nam ludzi, którzy pilnowaliby cały czas wyrw. Trzeba się nad tym solidnie zastanowić a powinno się udać, ale tutaj rodzą się pytania, gdzie i kiedy wyrwa się pojawia? Trudno ustalić, bo niby jak? Macie pomysł. Ork kiwnął głową na znak poparcia pomysłu, ale uważał że jego pytanie również nie są głupie.
Thulhu:
- Magiem, nie jestem. Ale może magia, potrafiła by w jakiś sposób, namierzać wyrwy? I chociaż, na terenie Konkordu, tamować przecieki- Syknąłem po tym, rozglądałem się wokół-Daleko jeszcze do tej Szeptuchy?
Kenshin:
- Mam! Może jakiś chowaniec dałby radę wyczuć coś takiego? Mają w końcu wyczulone zmysły to może i coś poradziłoby na wyczucie magii pochodzącej z takich wyrw? Zapytał w sumie wszystkich, bo na chowańcach za bardzo się nie znał! W między czasie starał się wypatrzyć chatki czarownicy, którą Ventepi obdarowała zacnym darem.
Progan:
- Porozmawiam o tym z Lille. Ma dar jasnowidzenia, możliwe, że zdolna jest dostroić swoją moc tak, aby wykryć wyrwę z płynną czarną rudą.
Po pewnym czasie dotarliście do miejsca w którym żyła Szeptucha. Ktoś z was już tutaj był...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej