Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (18/87) > >>

Silion aep Mor:
Krasnolud tulil sie z kobieta, czul jej cialo swoim cialem. Bylo bardzo romantycznie. Gdyby patrzyl na ich samych z boku, powiedzialby ze tutaj cos sie kroi. Noga przy nodze, rece na plecach, jej piersi przy klatce mezczyzny, nos przy nosie. Byl to z pewnoscia bardzo fajny widok. - Tak, idealna. Dobrze ze potrafisz sie bronic. Taka juz rola kruka. Przynajmniej mam pewnosc ze nie stanie ci sie zadna krzywda. Nie chce cie wypuszczac z objec moja droga. - zaczal wodzic nosem po jej szyi sprawiajac tym kobiecie przyjemnosc, sprawiajac ze jej szyja wila sie z zadowolenia. - Nie wazne z kim sie zwiazesz, pamietaj ze zawsze bede twoim straznikiem. Chce bys zapamietala na zawsze tego szalonego krasnoluda. - szeptal jej do uszka.
//Najpierw zareaguj na to.
Gdy nasze papuzki nierozlaczki obsciskiwaly sie, drzwi od karczmy zostaly otworzone z hukiem. Stanal w nich zdyszany niziolek, w jego oczach bylo widac panike. Szybko podszedl do Nuana, wzial krzeslo i usiadl. Zamienili kilka zdan, wypili troche wódy. Nuan odwrocil sie do was i krzyknal. - Kochankowie, nie chce wam przeszkadzac ale musicie tutaj szybko przyjsc. To wazne!
//Potem na to. :D

Armin:
Armin poczuła delikatny dotyk na swojej brązowej szyi. Kobieta usłyszała słowa krasnoluda.
- Szalonego krasnoluda? Nie zapędzasz się troszkę? Co takiego szalonego zrobiłeś? - czarnoskóra spojrzała na twarz mężczyzny. Stali tak wtuleni w siebie, kołysząc się. Ta chwila mogła trwać w nieskończoność, ale coś musiało im zepsuć tą chwilę... Maurenka usłyszała wołanie Nuana. Odwróciła głowę w stronę stołu i zobaczyła przy nim zdyszanego niziołka. Wymieniał zdania z krasnoludem. To raczej musiała być dosyć ważna sprawa...
- Chyba musimy już iść. - uśmiechnęła się do towarzysza i puściła go. - Nawet umiesz tańczyć. - dodała po chwili. Armin skierowała się w stronę stołu, przy którym siedzieli już znane im osoby.
- Po pierwsze nie kochankowie. - spojrzała surowym wzrokiem na Nuana. - A po drugie, o co chodzi? - pytanie skierowała do obu mężczyzn.
Ares podbiegł do swojej pani i usiadł przy niej. Zaczął cicho skomleć, więc czarnoskóra zaczęła go głaskać po pysku i głowie.

Silion aep Mor:
Krasnolud puscil czarnulke, blask w jego oczach zanikl. W duchu byl smutny ze zakonczylo sie to tak szybko. Przytrzymal ja jeszcze na chwilke, spojrzal jej w oczy. - Przedemna nie musisz udawac. Jesli to wszystko toczy sie za szybko, powiedz mi! - rzekl z tonem najlepszego przyjaciela. Gdy kobieta mu odpowiedziala (badz nie) poszedl do stolu, polal wszystkim cytrynowki gdyz zytnia juz opruznili. - Co jest? - rzekl biorac kielona.
Niziolek byl roztrzesiony. - Cha... Cha... Charlotte zniknela. Poszla do lasu i zniknela... Slyszalem krzyki i inne takie. Gdy pobieglem w tamta strone, nikogo juz nie bylo... - urwal biorac chwiejna reka kieliszek.
- Jasna cholera... Co o tym sadzicie? - rzekl Nuan zalamujac rece na karku.

Armin:
Armin popatrzyła na wszystkich przy stole.
- Kto to jest Charlotte? I o której zniknęła? - zadała pytanie niziołkowi i Nuanowi.

Silion aep Mor:
Krasnolud usiadl i wypil cytrynowke. - Najwazniejsze pytanie: Gdzie zniknela? - zadal pytanie calkowicie obojetnym tonem. Patrzyl sie tak na rozzalonego niziolka i dziwil sie temu jak sie zachowuje.



Niziolek wzial kielonek drzaca reka i wypil. Skrzywil sie lekko. - - Cha... Cha... Cha... Charlotte to elfia kobieta. Nasza najlepsza luczniczka. Pieknosc... - rzekl tonem marzyciela. - - Zniknela dobre kilka godzin temu, poszla na spacer do lasu na polnocy i nie wrocila. Slyszalem krzyki, pobieglem tam, szukalem jej kilka godzij i nie znalazlem. - posmutnial.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej