Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (15/87) > >>

Armin:
- Za znajomości. - Armin wypiła zawartość kieliszka i lekko się skrzywiła. - No to o czym chcecie rozmawiać? - zwróciła się do obu krasnoludów. Wypiła kilka łyków piwa i wzięła jeszcze kilka ostatnich kęsów gulaszu, chociaż zostawiła trochę na talerzu. Wzięła talerz ze stołu i przysunęła do pyska Aresa. Wilk zaczął pałaszować kurczaka i zabójczą szybkością.

Silion aep Mor:
- Za znajomosci! - rzekl krasnolud wypijajac kielonek. - Nie wiem czy wiesz ale kontrolujemy 2/3 rynku handlu chmielem. Twoje nazwisko bedzie slawne dzieki temu. Mamy tez wlasna ochrone. Zwie sie "Chmielowy Bum", musicie ich poznac. - rzekl z usmiechem.
Wy sobie tak rozmawialiscie a w tle jakis nowoprzybyly zespol muzyczny wlasnie zaczal grac wyjatkowo skoczna muzyczke, goscie poderwali sie ze stolikow i znalezli sie na parkiecie, tanczac dziko w rytm wesolej, skocznej biesiady.
Silion skonczyl palaszowac dzika. Ogolem byl pysznie zrobiony, delikatny, kruchutki, poezja. Kosc rzucil wilkowi i dopil resztke piwa. Otarl piane z brody. - Czemu nie, chetnie poznam wasza ekipe. Nie wiem jak Ar, ale ja chetnie. Gdy uslyszal skoczna muzyke wstal z krzesla i chwytajac Armin za dlon wyrwal ja na srodek sali. - Pozwolisz ze cie porwe? - zapytal kobiety.

Armin:
Armin była zaskoczona postawą krasnoluda.
- Ale ja nie umiem tańczyć... - powiedziała cicho maurenka. Zauważyła, że prawie cała karczma zaczęła tańczyć. Nie rozumiała idei wymachiwania kończyn tylko dla zabawy.

Silion aep Mor:
Krasnolud przyciagnal kobiete do siebie. - Ja tez. - wyszeptal. - No nie rob takiej miny, to jest fajne. Zobaczysz. - dobrze bylo sobie pokrecic tylkiem. Ostatnio robil to na imieninach u wujka Zdziska, jeszcze w gorach Qaven. Krok prawo, krok w lewo, krok na przod, do tylu, dwa w prawo, trzy w lewo, dwa na przod i raz w tyl. Zlapal ja za dlon i zakrecil wokol jej osi. Podlozyl dlon pod jej plecy, a kobieta wygiela sie w tyl niczym baletnica. Mial nadzieje ze Armin podlapie tempo.

Armin:
Początkowo czarnoskóra nie była entuzjastą tego pomysłu, ale z czasem zaczęła z tańca czerpać przyjemność. Robiła piruety, kręciła się i śmiała. Złapała Siliona za ramię i zaczęli razem tańczyć. Nawet zgrabnie im to szło. Maurenka nigdy wcześniej nie bawiła się na takiej imprezie. Chyba, że w Igsharze przy ognisku z rodziną i braćmi. Niestety już te miłe momenty nie wrócą... Ares cały czas zajmował się talerzem. Zaczął go oblizywać naczynie swoim różowawym językiem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej