Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (75/87) > >>

Silion aep Mor:
Krasnolud przyjął księgę i przewertował strony, część z nich była pusta, część zapisana w nieznanym języku. Otworzył na którejś stronie z kolei i zaczął czytać na głos. - Tak więc słuchaj! - rzekł i zaczął.


--- Cytuj ---*Dzień 50*

Wciąż nie śpię po nocach opłakując moją ukochaną. Te skurwysyny zapłacą za doprowadzenie jej do śmierci. Kochanie, jeszcze cię odzyskam.

*Dzień 69*
Znalazłem sposób na przywrócenie mojej ukochanej do życia, to mroczne praktyki, czarna magia, ona przywróci ją do życia. Zemsta, tylko to teraz mną kieruje... Nie zawiodę...

*Dzień 75*
Z dnia na dzień studiuję i zgłębiam tajniki mrocznych sztuk, czytam o rytuałach, już wiem co zrobić, lecz wpierw muszę zdobyć ciało dla mojej ukochanej.

*Dzień 81*
Wiem co uczynię, poćwiartuję kobiety tych gnojków i z nich złożę w całość moją ukochaną. Nie mogę rozstać się z jej sercem. Tylko ono mi pozostało...

*Dzień 84*
Mroczna magia i chęć zemsty doprowadziła mnie do szaleństwa, stałem się takim samym skurwysynem jak oni, jak zabójcy mojej ukochanej. Niestety tylko to mi już pozostało, mówiąc a, musimy powiedziec b.

*Dzień 90*
Słudzy donieśli mi o tym iż pewna elfka związana z Nuanem z Chmielowa zagubiła się w lesie. HAHA. Bedzie moją kolejną ofiarą. Do tego jakaś czarnoskóra z krasnoludem natrafili na mój trop. Muszę ich zgubić.

*Dzień 91*
Są ja rzep na ogonie psa. Cóż ta czarnoskóra też może mi się przydać, przyozdobi swoją buzią moją ukochaną.

*Dzień 92*
Hałas naruszył delikatną strukturę zaklęcia co sprawiło że moja ukochana stała się bezmózgim zombie. Moje życie nie ma już sensu...

--- Koniec cytatu ---
Gdy krasnolud skończył czytać ucałował Armin w policzek i rzekł. - Widzisz do czego doprowadza zemsta? Do mentalnej ślepoty. Właśnie to chciałem ci wytłumaczyć lecz nie dawałaś się przekonać.

Armin:
Armin była mocno zszokowana tym, co przeczytał krasnolud. Ten mag żądał zemsty? I mu tak odwaliło? Nie... Ja bym tak nie mogła zwariować! Ja nie jestem nim. A może każda nawet najmniejsza zemsta tak działa...? Czarnoskóra podrapała się po głowie i spojrzała na towarzysza.
- Trochę mu odwaliło, to fakt, ale gdyby ktoś, by nie zbił jego dziewczyny nigdy by do tego nie doszło... - powiedziała kobieta. - Ale jeśli każdemu, kto chce zemsty tak odbija to ja się na to nie piszę. - dodała po chwili i pogłaskała wilka po główce. - Dość tej filozofii, trzeba wrócić na górę. - maurenka poprawiła swój strój. - Mógłbyś wziąć Charlotte? - zwróciła się do Siliona.

Silion aep Mor:
Krasnolud połaskotał kobiete w bok i czule odpowiedział. - Dobrze że to zrozumiałaś teraz a nie później! - spojrzał na księgę. -Chcesz sobie wziąć ten dziennik jako trochę mroczną pamiątke? - zapytał.
Nagle poczuliście czyjąś obecność w pomieszczeniu, takie mocne, magiczne tąpnięcie, gdy się odwróciliście zobaczyliście znajomego szamana. Z kamienna miną patrzył się na was. Zanim zdążyliście cokolwiek powiedzieć otworzył swe usta i zaczął snuć gęste jak mgła słowa. - CZARNE CHMURY NAD CHMIELOWEM, PRZEGNANE, WYSPA URATOWANA! MIÂŁO¦Æ SZALEÑSTWEM I UKOJENIEM, RATUNKIEM I ZGUBÂĄ. WASZA MIÂŁO¦Æ URATOWAÂŁA TO! - wskazał dłonią wszystko wokół. Podszedł do zwłok maga. - GÂŁUPIEC, ZAÂŚLEPIONY ÂŻÂĄDZÂĄ ZEMSTY! TO NIE WSKRZENIE, TO BYÂŁO PRZYZWANIE DEMONA, POTʯNEGO PRZEDWIECZNEGO! TEN GÂŁUPIEC NIE BYÂŁ ZDOLNY DO ODZYSKANIA CO ZABRANE! BÂĄDÂŹ Z SIEBIE DUMNA KOBIETO! - podszedł i położył Armin dłoń na barku, odpiął od pasa miksturę i podał ją maurence. - TO POMOÂŻE ELFCE NA JEJ RANY! - podszedł do ściany, spojrzał na was, złożył ręce w dziwnym geście i zniknął. Dopiero teraz zauważyliście że Charlotte jest cała poobijana, podrapana i ma cały poszarpnany strój, siniaka pod okiem. -Wow! - rzucił krasnolud.

//Możesz otrzymać ten dziennik jako przedmiot fabularny z fajnym opisem. :)

Armin:
Armin trzymała w ręku miksturę, którą dostała od szamana. Miała mocno zdziwioną minę.
- Mówiłam, że nie lubię szamanów i tej całej magii. Jeśli wiedział, gdzie jesteśmy, to nie mógł sam zabić czarnego maga? - powiedziała czarnoskóra. Spojrzała na krasnoluda, który jak widać, był pod dużym wrażeniem. - Dasz mi ten dziennik, kiedy stąd wyjdziemy. Zawsze jakaś pamiątka. - maurenka uśmiechnęła się lekko i podeszła do Aresa. - Trzeba wyjść. - dodała po chwili.

Silion aep Mor:
Krasnolud tylko spojrzał na kobietę i zabrał jej miksturę. Spojrzał jej w oczy. - Tylko tyle? Wcale cię nie dziwią jego słowa? Ja widze że to był swego rodzaju test. To wyglądało jakbyśmy byli kierowani przez bogów czy coś! Czyżby coś nami kierowało i pchnęło nas na siebie? Tego też nie wiem. Wiele pytań zostaje bez odpowiedzi. Co o tym wszystkim sadzisz? - krasnolud podszedł do elfki, kucnął i sprzedał jej kilka delikatnych policzków. Po chwili kobieta się ocknęłą.



- Co... się stalo? Gdzie ja jestem?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej