Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (69/87) > >>

Silion aep Mor:
- Nie narzekaj! Pomyśl jak sobie nogi wyrobisz. - zaśmiał się. - Jak wrócimy to przyrzekam Innosowi że kupuje ogiera. Nie będę więcej dymał z buta. Kto wie może cie przewiozę... - krasnolud droczył się z kobietą. Szliście już dosyć długo, fakt że droga była męcząca ale przeszliście już kilka kilometrów. Do celu było bliżej niż dalej. - Juz polowa drogi! - rzekl niziolek w pewnym momencie.

Armin:
- Ale jeszcze połowa została... - powiedziała zmęczonym głosem kobieta. Nie była przyzwyczajona do tak długich spacerów. - Jak ja bym chciała umieć latać. Uniosła bym się nad ziemią jak gdyby nigdy nic. I moje stopy by mnie nie bolały. - czarnoskóra wyraziła głośno swoje myśli. Pogłaskała wilka, który mężnie szedł koło niej.

Silion aep Mor:
- To trzeba było iść do bractwa. Miałabyś skrzydła. Swoją drogą byłem ostatnio na popijawie u anioła Zartata Funerisa Venatio. - rzekl spokojnie. -Interesująca osoba tylko strasznie nadęta. - rzekł patrząc się w dal. Szliście dalej przed siebie, droga mijała wam strasznie powoli lecz w końcu niziołek rzekl. - To tutaj!
Krasnolud rozejrzał się wokół lecz nic nie zauważył. - Gdzie? - zapytał.
- No tutaj! - rzekl niziolek unosząc gałąź drzewa i przechodząc pod nią. Krasnolud ruszył za nim. Trafiliście na małą polankę na której środku znajdowały się 4 ustawione w kwadrat kolumny, w tym dwie z nich zniszczone. Na srodku tego wszystkiego było widoczne zejscie na dół. Ot taka sobie dziura w ziemi.
Zaraz gdy dotarliście starsza kobieta około 60 lat wybiegła dosyć sprawnie z lasu. Ubrana w szarą szatę z kapturem na głowie i blond grzywką spadajaca na oczy. Blond? U staruszki? Czyz to nie dziwne? Biegła w waszą stronę krzycząc. - Pomocy! Kobieto! Pomóż mi. Wilk chce zjeść mojego wnuczka!

Armin:
Armin spojrzała na staruszkę nieufnym wzrokiem. Widzę, że babcia odnawia sobie kolor włosów... Trzeba być czujnym. Tamten dziwny facet też miał blond grzywkę.
- Dobrze, dobrze już idziemy. - powiedziała czarnoskóra i zaczęła biec w tym samym kierunku, gdzie wybiegła babcia. - Ares, bądź czujny. - krzyknęła do wilka, który biegł razem z nią. Maurenka uwolniła ostrze, gdyby coś miało się wydarzyć.

Silion aep Mor:
Zanim czarnoskóra zdążyła cokolwiek zrobić, niziołek złapał ją za ramię, spojrzał jej w oczy i rzekł. - Ja pójdę. I tak ktoś musi zostać na czatach. - puścił ją i ruszył ze staruszką do lasu. Tymczasem Silion obejrzał właz i wskoczył do środka uginając tym samym nogi w kolanach aby nie zrobić sobie krzywdy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej