Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szlakiem Chmielowych pól
Silion aep Mor:
- Tak!- szli przez chwile dalej, za 5 metrów korytarz zakręca w lewo. Krasnolud wytężył słuch i dobył topora. Jego amulet szarpał się jak ptak na uwięzi. - Armin, łap za miecz! Coś słyszę.
Po kilkudziesięciu sekundach zza zakrętu wybiegły dwa wściekłe cieniostwory. Szarżowały obok siebie, jeden na krasnoluda i jeden na Armin. Znajdują się w odległości 5 metrów, szarżują.
2xCieniostwór
//Cieniostwory znajdują się w odległości 5 metrów od was. Po jednym na głowe :) Szarżują.
Armin:
Armin szybko wyjęła miecz i uwolniła ukryte ostrze. Szybko zrobiła unik w bok, podobnie jak Ares. Kiedy cieniostwór wyhamował i odwrócił się miał ponowny zamiar zaatakowania czarnoskórej. Kiedy potwór znów zaczął biec w stronę maurenki, ona uskoczyła w bok i przejechała mieczem po brzuchu bestii. Stwór wydał z siebie dźwięk podobny do jęku i stracił trochę krwi. Stanął przez chwilę, ale ponowił atak na czarnoskórą. Tym razem Armin nie zrobiła uniku na czas i kobieta została powalona wielką łapą na ziemię. Dziewczynie zaczęło się lekko kręcić w głowie, lecz z niewielkim trudem wstała. Gdy cieniostwór zamierzał po raz kolejny powalić kobietę, Ares wgryzł się w tylnią łapę zwierzęcia. Potwór zawył i próbował jakoś zrzucić wilka z nogi, lecz nie udawało mu się to. Rozkojarzony stwór to była idealna okazja, by zadać ostateczny cios. Armin wzięła miecz w obie ręce, podbiegła z boku przeciwnika i wbiła ostrze miecza w brzuch i przejechała nim po całej jego długości. Cieniostwór zaczął się wycofywać i wydawał z siebie dziwne dźwięki. Wtedy czarnoskóra ponownie wbiła swoją broń w brzuch potwora, lecz tym razem z drugiej jego strony. Zwierzę zawyło, nie mogło utrzymać się już na nogach, więc upadło. Armin razem z Aresem pobiegli w stanęli przed paszczą przeciwnika. Dziewczyna uniosła swój miecz do góry i wbiło je pomiędzy oczy. Cieniostwór kilka chwil jeszcze się poruszał, ale niedługo potem uleciało z niego życie. Czarnoskóra wyciągnęła swoją broń, spojrzała na wilka upewniając się, że nic mu nie jest i sprawdziła jak walka poszła krasnoludowi.
Silion aep Mor:
Krasnolud ujrzał dwa szarżujące cieniostwory. Nie znał tych stworzeń lecz podejrzewał że nie będzie z nimi łatwo. ÂŚcisnął pewniej topór w dłoniach i wziął głębszy oddech. Ciśnienie podskoczyło mu, adrenalina robiła swoje, serce biło szybciej, ogarnął go szał bojowy. Nagle poczuł się pewniej, jego ciało wydawało się sprawniejsze, w tej chwili był maszyną do zabijania. W oczach malowała się żądza mordu, a same w sobie błyszczały szkarłatem. Przyspieszył oddech i spojrzał na pędzącą bestie, była paskudą, wielką włochatą paskudą. Biegła z nisko opuszczonym rogiem mając szczerą nadzieje że walka skończy się zanim się wogóle zacznie. Niestety nie będzie tak dobrze, gdy bestia była w odległosci jednego metra, krasnolud przyparł się plecami do ściany po swojej prawej. Przepuścił bydle, gdy tylko ono go minęło a było tuż obok krasnoluda ten unióśł szybko topór w górę i jednym solidnym ciosem wbił go w grzbiet bestii. Siła pędu była niestety na tyle duża że topór został wyrwany z rąk Siliona. Ten wyrwał zza pasa nóż i pobiegł za bestią, gdy do niej dobiegł złapał się wystającego trzonka toporu i przy jego pomocy wskoczył na bestię. Aby utrzymać się stabilniej wbił się na chwilę ukrytym ostrzem prosto w kręgosłup stwora powodując u niego z pewnością okropny ból. Bestia przyspieszyła, Sil wyrwał ukryte ostrze i wyłożył się na bestii, zadał kilka ciosów w kark stwora, później dwa szybkie ciosy obok rogu. Podczołgał się bliżej jej łba i uderzył nożem pomiędzy oczy. Bestia wyła z bólu, traciła orientacje, pędziła na oślep. Krasnolud puścił się i spadł za bestią na nogi a cieniostór uderzył głową w ścianę łamiąc sobie róg i kończąc żywot. W żyłach krasnoluda jeszcze przez chwilę buzowała adrenalina, ogień w jego oczach zaczął powoli słabnąć, ciśnienie wracało do normy a serce powoli się uspokajało. Podszedł do ciała potwora i wyrwał z niego topór który założył na plecy, podszedł do ukochanej i pomógł jej wstać. - Wszystko dobrze kochanie? - zapytał z troską.
//0xCieniostwór
Armin:
- Tak, wszystko dobrze. Jak widzę u ciebie też wszystko dobrze. - kobieta odpowiedziała. Wytarła swój miecz o skórę cieniostwora i schowała go za pasem. Przykucnęła, aby dokładniej sprawdzić, czy Aresowi nic nie jest. Okazało się, że wilk wyszedł z tej walki bez żadnego zadrapania. Dziewczyna wstała i spojrzała na krasnoluda.
- No to coś nie widać niziołka... - westchnęła czarnoskóra.
Silion aep Mor:
Krasnolud uśmiechnął się, spojrzał na kobietę. - Wracajmy! Nie wiadomo ile tego typu stworów jeszcze tam może siedzieć. Złapał ją za nadgarstek i pociągnął spowrotem, wracali powoli, niespokojni. Nagle krasnolud zatrzymał się przed zakrętem, ot tak, bez powodu. ÂŚwiatło z zewnatrz odbijało się na ścianie, nagle pojawił się na niej cień unoszonego sztyletu, przeciągły krzyk i cisza, zrobiło się mrocznie. Gdy krasnolud zajrzał za zakret tunelu, ujrzal jakąś kobiecą sylwetkę opartą o ścianę. -Psst. Armin, spójrz, tam ktoś leży. - szeptał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej