Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (54/87) > >>

Silion aep Mor:
- Obawiam sie ze mozemy nie miec juz czasu na to by zawracac, jesli szykuje sie tutaj cos grubego musimy dzialac, jak najszybciej. Ale wpierw chce sie jeszcze raz przyjrzec denatce. - wstal i ruszyl w stronę zwlok, widzac to co ukazalo sie jego oczom, upadl na kolana, spojrzal w niebo i krzyknal. - O INNOSIE! - glosno, donosnie, krasnolud wierzyl ze Innos jeszcze gdzies tam czuwa nad swymi dziecmi w swej dawnej formie. A to co tak wstrzasnelo krasnoludem to widok zwlok kobiety bez nog.

Armin:
Armin mocno zdziwiła się na widok trupa bez nóg. O co teraz chodzi? Kto to robi? I po co? Czarnoskóra nie miała pojęcia co się teraz dzieje.
- Innos niestety nam tu nie pomoże. - kobieta powiedziała. - Ta sprawa robi się coraz bardziej tajemnicza. - stwierdziła maurenka.

Silion aep Mor:
Krasnolud osunał się na ziemie, nie wytrzymal nerwowo, a to podobno on byl mezczyzna, upadl twarza na twarda ziemie, zemdlal. Lezal tak sam nie wiedzial jak dlugo. W miedzyczasie w "snie" widzial chmielowo w czasie burzy, ktora niszczyla wszystko wokol, lamala drzewa, zrywala dachy, palila chaty... Pozniej w jego glowie zjawil sie obraz jego rodziny, ich surowe miny gdy wyrzucali go. Wynos sie, splamiles honor, nigdy nie wracaj, nie jestes juz naszym synem. Emocje powrocily do niego. W glowie uslyszal tylko jedno ciche slowo. - Chmielowo. - dudnialo wewnatrz czaszki.

Armin:
Armin przerażona uklękła i sprawdziła, czy krasnolud oddycha. ÂŻyje. Ostrożnie ułożyła go plecami do ziemi. Potem zaczęła nim lekko potrząsać. - Silion, Silion pobudka. - mówiła ciągle czarnoskóra. Nie był to codzienny widok, szczególnie dla kobiety, by mężczyzna tak sobie zemdlał. Coś musiało wywołać tą sytuację. Miała nadzieję, że krasnoludowi nic się nie stało.

Silion aep Mor:
Jednakze krasnolud nie obudzil sie, wciaz lezal jak kloda, mial kamienna twarz, maurence przez chwile wydawalo sie ze nie oddycha ale to tylko zludzenie. Krasnolud zyl, lecz byl nieprzytomny. W tym samym czasie krasnolud widzial jak Chmielowo jest niszczone przez zywioly, jak ziemia w srodku wioski otwiera sie i wypelzaja z niej demoniczne istoty. Byly straszne, mordowaly wszystkich. Ten sen byl okropny. Akcja znow wrocila do gor Qaven, Silion wraz z kumplami wedrowal gorskim traktem. Smiechy, hihy, swietna atmosfera. Nagle z gor spada jeden pelzacz i odgryza reke jednemu z krasnoludow. Dotarlo jeszcze kilkow potworkow. Walka byla jadowita, krasnoludy pokonaly pelzacze lecz byly poturbowane. Akcja przeniosla sie kilka godzin pozniej do karczmy, Sil siedzi z innym krasnoludem i rozmawiaja, bija pione i sie rozchodza. Pozniej Sil stoi na krawedzi w gorach i chce skakac, wkoncu rezygnuje... Dziwne sny mial nasz Silion...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej