Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szlakiem Chmielowych pól
Silion aep Mor:
Krasnolud spojrzal na kobiete. - A co to byly za zlecenia? Obic morde niewiernym mezom? Napewno nie mialas nigdy na czarownika. - spojrzal na dym. - Nie, to nie bedzie pozar, dym jest zbyt waski, ognisko? Widzisz ten kamien? Skryjmy sie tam i sprawdzmy. - wskazal duzy glaz.
Armin:
Czarnoskóra szła spokojnym krokiem.
- Haha. Bardzo śmieszne. - powiedziała z sarkazmem. - To były poważne zlecenia. Jedno nawet dotyczyło Strzaskanej dłoni. - uśmiechnęła się lekko. Armin spojrzała na głaz, który wskazał krasnolud. Skierowała się w jego stronę i skryła się za nim razem z Silionem i Aresem.
Silion aep Mor:
Krasnolud wychylil sie zza kamienia i spojrzal w dal. To co tam ujrzal przerazilo go. - Spojrz! Straszne! W oddali ujrzal obraz linczu, na srodku wioski roz staly 3 pale - stosy, do jednego z nich przywiazany byl czlowiek, stos byl podpalony, biedak plonal zywcem. Wokol tego bylo pelno ludzi. Juz prowadzono kolejnego ziomka ktory zapewne tez splonie. Bylo slychac donosne krzyki i gwizdy. To wszystko dzialo sie jakies 250 metrow od was...
Armin:
Armin zobaczyła straszną rzecz - palenie na stosie żywcem ludzi. Były trzy stosy, a jeden już płonął. Następnego przygotowywali do podpalenia. - Silion wkraczamy? - spytała się towarzysza. Niestety nie wiedziała, czy te osoby są słusznie oskarżone, czy są niewinne. Trzeba było bliżej podejść.
Silion aep Mor:
- Szybko! - rzekl. Ruszyl przed siebie biegiem. Biegl jak po zycie. Zlapal noz w reke i biegl. Gdy para byla juz w polowie drogi drugi stos zaplonal, zauwazyliscie ze palili roslych mezczyzn z tymi charakterystycznymi opaskami z roza. Facet jrzyczal jak opetany gdy ogien powoli trawil jego cialo. Ruszono z ostatnim w strone stosu. - Armin. Szybciej! - krzyknal.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej