Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (38/87) > >>

Silion aep Mor:
Krasnolud przeturlnal sie na kobiete objal ja na wysokosci biustu i przeturlal sie spowrotem. Kobieta lezala teraz na nim a jego rece spokojnie spoczywaly na jej plecach. Patrzyli sobie w oczy. Bylo mega romantycznie. Krasnolud patrzac w jej oczy szepnal. - Pozory myla, wciaz twierdzisz ze to wszystko za szybko? Poprostu wyzwolilismy swe wiezione uczucia. - pocalowal kobiete w usta, calus byl namietny, dlugi, soczysty, podczas niego gladzil ja po plecach. - Spojrz, jestesmy tutaj sami, mamy troche czasu, siebie, nikt nas nie znajdzie, azyl. Zyc nie umierac. - usmiechnal sie szeroko.

Armin:
Armin uśmiechnęła się i lekko zarumieniła. Zaczęła przesuwać swoje ręce po plecach krasnoluda i znów się przeturlali i maurenka znów była na dole.
- ÂŻyć nie umierać. - powtórzyła maurenka i posłała Silionowi całusa. Zamknęła oczy i oddała się chwili. Oddychała spokojnie, lecz serce zaczęło bić szybciej. Poczuła ciepło i zapach, które pochodziły od mężczyzny. - Wyzwolenie uczuć jest bardzo miłe. - stwierdziła dziewczyna. Otworzyła swoje ciemne jak gorzka czekolada oczy i spojrzała w otchłań niebieskich oczu krasnoluda. Zaczęła spokojnymi ruchami przejeżdżać swoimi dłońmi po plecach ukochanego.

Silion aep Mor:
Krasnolud ogolem cieszyl sie jak male dziecko, nigdy nie czul tylu emocji na raz, serducho walilo mu jak dzwon koscielny u progana. Krew szybciej plynela w zylach, w glowie az szumialo od emocji. Amulet wibrowal jak poje**ny. Teraz on byl na gorze i czul sie z tym swietnie. :) Zaczal wodzic palcem wskazujacym po policzku kobiety, "rysujac" na nim serduszka, po kilku minutach zlozyl na nim calusa. Gladzil jej kruczoczarne wlosy ktore strasznie rozwichrzyly sie od tego przewracania. Wtulil sie w to piekne cialo i zaczal skladac pocalunki na jej policzku, kierujac sie w dol do szyi. Wodzil nosem po jej szyi i skladal kolejne pocalunki. - Jestes idealna... - szepnal. Powoli z kolejnymi pocalunkami kierowal sie coraz nizej w strone biustu. Zatrzymal sie na dekolcie, w miejscu wolnym od ubrania zlozyl ostatni pocalunek. - Idealna. - ponownie szepnal. Wrocil do gory i znow soczyscie calowal swoja ukochana w usta, dlugo, namietnie. Wokol az kipialo erotyzmem ale przeciez nasi bohaterowie nie robili nic niestosownego. - Kocham Cie! - rzekl po tym soczystym pocalunku.

Armin:
Armin czuła każdy pocałunek jako miłe i gorące doznanie. Czuła jakby była królową, jakby była najważniejszą kobietą na całym świecie. Każdy dotyk sprawiał jej przyjemność. Policzki miała zarumienione, a oddech przyspieszony. Po kilku pocałunkach kobieta straciła oddech, ale było to dla niej podniecające.
- Idealna? Nie, to tylko pozory. - uśmiechnęła się szeroko i pocałowała Siliona w usta. Krasnolud nie był dla niej zbyt niski i stary. Był on dla niej uwolnieniem, kluczem do zamkniętych drzwi. Czarnoskóra czuła przy nim, że naprawdę żyje. Mówiła mu dosłownie o wszystkim. Był dla niej naprawdę kimś wyjątkowym.

Silion aep Mor:
No i tak oto nasi bohaterowie w mily sposob, trwajac w uscisku, ogladajac gwiazdy i raczac sie goracymi pocalunkami spedzili czas. Gdy bylo wlasnie po 21, zauwazyli ze jest juz ciemno. Krasnolud lezal wtulony w kobiete, jego glowa lezala przy jej glowie, patrzyl sie w gwiazdy. W pewnej chwili jeden z ksiezycow zostal przysloniety przez duza chmure co wyrwalo Siliona z transu. Uniosl glowe i rozejrzal sie. Bylo juz calkowicie ciemno. Armin przysnela w jego objeciach. Krasnolud delikatnych calusem w usta zbudzil kobiete ze snu. - Moja spiaca krolewno. Musimy ruszac na plantacje czarnych roz. Juz czas.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej