Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szlakiem Chmielowych pól

<< < (29/87) > >>

Armin:
Czarnoskóra przytuliła krasnoluda. Starała się już przestać płakać. Zaczęła oddychać głęboko i powoli.
- Dziękuję. - wyszeptała do ucha mężczyzny. Od dawna nie miała takiego wypływu emocji, jednakże powoli napięcie uciekało z kobiety. Czuła uścisk Siliona, dzięki czemu czuła się bezpiecznie. Armin otarła swoje policzki i pocałowała krasnoluda w policzek.

Silion aep Mor:
Krasnolud caly sie rozpromienil gdy dostal buziaka, wciaz trzymal kobiete w objeciach. Starl jej lzy z oczu, noska i zlozyl na jej ustach delikatnego calusa. Patrzyl czarnoskorej w oczy, lubil sie w nich zatracac. Odlatywac i inne krainy, bynajmniej patrzyl sie jej prosto w oczy, zetknal swoj nos z jej i wyszeptal. - Jeszcze nigdy nie czulem do nikogo tego co czuje do ciebie... - urwal na chwile czy raczej zrobil umyslna pauze. - Kocham cie! Te dwa proste slowa mialy wyrazic wszystko co buzowalo w krasnoludzie.

Armin:
Armin zaczęło mocniej bić serce. Nigdy nie usłyszała tych słów od kogoś nie pochodzącego z jej rodziny. Spojrzała na lazurowe oczy, które wyrażały spokój i niebiańskie obłoki.
- Ja ciebie też. - kobieta pocałowała krasnoluda w usta. Trwali tak w tej magicznej chwili tylko minutkę. Kiedy skończyli pocałunek, maurenka uśmiechnęła się szeroko.

Silion aep Mor:
I jak to mowia, podobno przeciwienstwa sie przyciagaja, no, przyciagaja sie ale podobienstwa jeszcze bardziej. Krasnolud zakochal sie, wlasnie zostal namietnie pocalowany przez swoja wybranke serca. Byl w niebie. Lecz po chwili wrocil. Usmiechnal sie szczerze, polaskotal kobiete po szyi i ponownie pocalowal. Pocalunek byl dlugi i namietny, podczas niego czul smak warg swojej kobiety, jej zapach, cieplo bijace od jej ciala, bicie serca. Puscil dopiero wtedy gdy zabraklo mu powietrza. Pogladzil czarnoskora po policzku i rzekl. - Jest tutaj bardzo milo i chetnie zostal bym tutaj z toba na wieki ale... - zrobil przerwe na zlustrowanie gdzie zostawil noz. - Zapomnielismy o Charlotte. - Sil przestal robic kobiecie "misia", wstal, pomogl jej wstac poprostu trzymajac ja za raczke i podszedl do drzewa by wyrwac z niego noz.

Armin:
Armin zarumieniła się lekko i pogłaskała wilczka, który przy niej stał.
- To prowadź dalej. - zwróciła się do krasnoluda. Po raz pierwszy wyznała komuś miłość i czuła się z tym fantastycznie. Serce biło jej szybciej i czuła motylki w brzuchu. Jak gdyby nigdy nic szła dalej za swoim ukochanym.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej