Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szlakiem Chmielowych pól
Silion aep Mor:
Krasnolud odwrocil sie i spojrzal na kobiete po czym glowa wrocila do pozycji wyjsciowej. - Ale spojrz na to z mojego punktu widzenia, po co inni, nieporzadani maja wiedziec co mnie trapi, co mi sie przydazylo i znac moja historie. Wtedy moi potencjalni wrogowie mogliby wykorzystac moje slabosci przeciw mnie by mnie pokonac lub zniszczyc. - krasnolud mocnym rabnieciem scial duzy krzak. - Jestes jedyna osoba na tej wyspie ktora zna moja prawdziwa historie. - znow spojrzal w bezdenna przepasc kawowych oczu kobiety. - Cos cie trapi? - zapytal. W oddali pojawila sie jaskinia lecz z powodu gestych zarosli jeszcze jej nie widzicie.
Armin:
Czarnoskóra spojrzała w lśniący, niebieski ocean oczu krasnoluda.
- Ja nie mówiłam, że masz powiedzieć swoje problemy. Tylko, aby o nich prawie zapomnieć. - powiedziała cichym głosem. - Czy coś mnie trapi? - powtórzyła pytanie mężczyzny. - Trapi mnie to, że... ÂŻe nie umiem pokochać nawet kogoś na kim mi bardzo zależy. - wtedy po raz pierwszy maurenka praktycznie zalała się przy kimś łzami. Odwróciła się, ponieważ nie chciała, by jej przyjaciel widział ją w takim stanie. Zakryła dłońmi swoją twarz, a mokre policzki zaczęła wycierać rękawami. Ares zaczął ocierać swoją głowę o nogę swojej pani i cicho zaskomlał.
Silion aep Mor:
Krasnolud uslyszal slowa kobiety, gdy do niego dotarlo co sie wlasnie stalo zrobilo mu sie naprawde glupio a zarazem przykro. Chcial zapasc sie pod ziemie. Sil wbil noz w najblizsze drzewo i podbiegl do kobiety od jej frontu. Objal ja w talii gdyz wyzej nie mial jak i tulil dlugo. Uscisk byl pelen troski i zrozumienia. Krasnolud dal jej do zrozumienia ze jest dla niego jedna z tych wyjatkowych osob. - Juz dobrze. Nie placz. To tylko emocje. - pocieszal kobiete. - Teraz to ja nie potrafie sie wyslowic. - Silion tulil kobiete i sam powstrzymywal lzy.
Armin:
- Przepraszam za to. To takie nieprofesjonalne... - wyszeptała. Przykucnęła, bo nie miała siły ustać. Ten wytrysk emocji przytłoczył czarnoskórą. Przytuliła się do krasnoluda. Teraz tylko on ją rozumiał i umiał pocieszyć. - Ja nie lubię rozmawiać na te tematy, bo przeważnie kończą się płaczem. Ale dobrze, że nie mam makijażu. - maurenka lekko się uśmiechnęła, aby rozluźnić całą sytuację. Usiadła na ziemi i ocierała swoje łzy z policzków. Ares położył swoją głowę na nogach kobiety i zaczął ją lizać.
Silion aep Mor:
Krasnolud usiadl na przeciw maurenki, patrzyl sie na nia i nie mogl uwierzyc w to jak kobieta potrafi szybko sie zmieniac. Patrzyl sie na jej zarumienione, zaplakane policzki i odgarnial z nich jej kruczo czarne wlosy spadajace takze na jej piekne oczy. Starl jej lzy z policzka i przytulil, polozyl glowe na jej ramieniu i szepnal do ucha. - Nie wstydz sie emocji, one plyna z serca, nie tlum ich. Nie musisz, jestesmy tutaj sami. - szeptal jej na uszko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej