Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szlakiem Chmielowych pól
Armin:
- My. - odpowiedziała grzecznie maurenka. - Armin, Silion i Ares. - dodała po chwili kobieta. Zaczęła się lekko wycofywać.
Silion aep Mor:
Krasnolud chwycil pewniej kobiete pod ramie i trzymal ja. - Stoj! - szepnal. - Szamanie, potrzebujemy twojej pomocy. Czy slyszales moze w okolicy krzyki?
Szaman zamknal oczy i skupil sie. Po chwili dziwnym demonicznie grubym glosem zaczal mowic. - CZARNE CHMURY NADCHODZA, MROK SPOWIJE CHMIELOWO, DWOJE BOHATEROW, WEDROWKA, MROK, NIESZCZESCIE, ODLUDZIE. RYTUAL, MILOSC, ROZWIAZANIE ZNAJDUJE SIE ZA MNA. - kazde slowo brzmialo jak magiczne zaklecie, po monologu zamilkl.
Armin:
Armin przeszedł dreszcz. Głęboki głos orka brzmiał bardzo donośle.
- I co teraz? - szepnęła do krasnoluda. Kobieta nie lubiła czarnoksiężników czy magów. Jej zdaniem uważali się za lepszych od innych, bo umieją zrobić coś niezwykłego. To jest dziwne. Bufon... - pomyślała. - Ok, a może odpowiesz na którekolwiek z naszych pytań? - powiedziała cicho i delikatnie czarnoskóra.
Silion aep Mor:
Ork spojrzal na kobiete przeszywajacym wzrokiem i po chwili je zamknal. Jak sie wam wydawalo byl mistrzem medytacji a bagienne ziele pomagalo mu sie wprowadzac w inne stany. - ROZWIAZANIE ZNAJDUJE SIE ZA MNA, W LESIE. - powtorzyl. Pozniej siedzial spokojnie i medytowal. Na szafeczce metr obok lezal maly skorzany mieszek.
Silion szepnal do kobiety. - Widac byl wtedy w innym wymiarze. Chwycil mieszek z szafki i schowal za plecami. - Chyba lepiej bedzie dac mu spokoj. - podszedl do drzwi i otworzyl je. - Panie przodem!
Armin:
Armin wyszła z domku szybkim krokiem. Ares wybiegł z budynku równie szybko jak kobieta.
- Co to kuźwa było? - spytała się krasnoluda, który właśnie zamykał drzwi. - Jak ja nie lubię magii i tego całego ustrojstwa. - powiedziała to kopiąc kamyczek leżący na ziemi. - I podstawowe pytanie: gdzie mamy szukać elfki? - dodała po chwili.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej