Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szlakiem Chmielowych pól
Armin:
Maurenka spojrzała na Siliona i zaczęła się śmiać.
- Ty nikogo nie znajdziesz? Nie rozśmieszaj mnie. - powiedziała donośnym głosem. - Ty, szaleniec i dusza towarzystwa, zostanie sam? - zadała retoryczne pytanie. - Poza tym masz Milve... I mnie. - dodała po chwili. Ares zaczął biegać po bokach dróżki. Musiał się wybiegać, gdyż był on pełen energii.
Silion aep Mor:
Krasnolud wciaz patrzyl przed siebie, niewatpliwie na slowa kobiety usmiechnal sie w duchu. Nie chcial zostac sam, a wiedzial ze grozi mu to. - Milva nic dla mnie nie znaczy... - wydukal. - Ciebie? - zadal jedno krotkie pytanie.
Armin:
- No wiesz, jako przyjaciółka zawsze będę mogła ci pomóc, doradzić. A jak wpadniesz w jakieś tarapaty to cię obronię, bo walczyć umiem. - uśmiechnęła się. - Nie smutaj się tak już. - dodała i uszczypnęła krasnoluda w bok.
Silion aep Mor:
Krasnolud tylko spojrzal na kobiete. - Dzieki, ale potrafie sie sam obronic. - rzekl spokojnym, opanowanym tonem. - Badz ze mna, przy mnie, to mi w zupelnosci wystarczy. Moja ciemnoskora przyjaciolko. - przytulil kobiete.
Armin:
- Dobra, już dobrze - powiedziała maurenka, która została lekko ściśnięta przez krasnoluda. - Czy ten las się oddala? Czy my tak wolno idziemy? - spytała się czarnoskóra. Chyba nie oczekiwała odpowiedzi na te pytania, ale musiała trochę ponarzekać. Ares cały czas biegał i skakał jakby był z czegoś bardzo zadowolony. Może dlatego, że w końcu spędza czas ze swoją panią? Przez różne wyprawy, kobieta nie mogła zostać ze zwierzęciem na dłużej, ale teraz prawie cały czas go głaszcze i się nim zajmuje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej