Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miła woń
Silion aep Mor:
Czlowiek szyderczo sie usmiechnal. - To napakowany czlowiek ale widze ze jak cie zobaczy to sie obsra. Nie powinien sprawiac problemow chociaz kto go tam wie... Co bedziesz mial? To czego wszyscy pozadaja. Pieniadze, srebrniki zwane grzywnami.
Thulhu:
- Każdy pożąda, jednak niektórzy pożądają więcej, inni natomiast mniej. Ale, o tym porozmawiamy PO ROBOCIE..- Stwierdziłem.- Gdzie, go znajdę?- Miałem, już cały plan ułożony w głowie. Będzie, tak jak lubię. Czyli spokojnie i po cichu. Zbierając, to co może jeszcze się przydać. Trupowi, niektóre rzeczy się nie przydają. Ale na tym polega cała, zabawa. By zyskać to, co może się jeszcze przydać. Takie, jakby Trofea.
Silion aep Mor:
Mezczyzna spod oka spojrzal na twoj zabojczy usmieszek.
- To wbrew pozorom szanowany i lubiany kupiec. Znajdziesz go na rynku. Napewno teraz para sie handlem. Acha, dobrze by bylo jakby po calym zajsciu byl wciaz zywy. - ostatnie slowo wypowiedzial dobitniej, dajac ci do zrozumienia ze jego smiec wywolalaby duze zamieszanie. - Zwie sie Zdun.
//Mamy poludnie, slonce swieci mocno.
Thulhu:
Nie lubię, użalania się ciepłokrwistych typu: "Tylko nie zabijaj". Mord mam we krwi. Mój lud prowadził wielkie wojny, nim istnieli ciepłokrwiści. Ale czy, to kogoś martwiło? Nie. Aktualnie, wszystko wygląda inaczej. Strach przed śmiercią, jest tak wyczuwalny u ciepłokrwistych, że ogarnia mnie smutek, gdy mam jakiegoś oszczędzić.
- Nie lubię pracy, bez trupów. Mam nadzieje, że nie będę musiał oszczędzać ciepłokrwistych na darmo.- Powiedziałem sycząc. Po tych słowach ruszyłem, w stronę rynku. Cel, był pozornie prosty. Rynek to dużo zamieszania. Dużo zamieszania, to duża dyskretność. A to daje, mi ogromne pole do popisu. Najprościej jednak, będzie go wciągnąć, gdzieś i wydusić z niego informację. A do tego, mogą się okazać moje predyspozycje Naturalne.
Silion aep Mor:
Dotarles na rynek. Bylo to miejsce gdzie tlumy ludzi dokonywaly nieraz zupelnie im nie potrzebnych rzeczy. I dzisiaj byl tutaj tlok. Stragany kupcow ktorych bylo fure byly okupowane przez osobnikow roznych ras, glownie przez kobiety. Slyszales przekrzykujacych sie kupcow. Do twych oczu rzucil sie stragan kilkanascie metrow na wprost z ktorego lekko sie dymilo i byl okrazony przez kobiety. Uslyszales strzepy okrzyku.
- ... kadzidła... najlepsze... zduna...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej