Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziołek ugiął nogi w kolanach i zakradł się w wysokiej trawie od boku do nadbiegającego zębacza. Bestia biegła a niziołka już tam nie było. Był 3 metry obok ścieżki biegnącego stwora, gdy zębacz znalazł się "na celowniku" wypowiedział cicho -Heshar. - z poparzonych rąk buchnął płomień długi na 5 metrów podpalając stwora który po chwili padł. Szybko skradając się, przemieścił się w pobliże dwóch kolejnych stworów. Znów zakradł się do nich na 3 metry od boku, nabrał mocy i cicho mruknął. -Heshar. - ponownie z rąk wybuchł płomień długi na 5 metrów podpalając jednego z szarzujacych stworów. Ostatni ktory byl kilka metrow dalej za poprzednim zatrzymal sie zdezorientowany, patrzac sie w płonącego towarzysza. W tym czasie, Mourtun skradając się, już po kilku sekundach był 3 metry z boku zębacza. Wycelował w niego dłońmi, nabrał mocy i mruknął -Heshar - wybuchł płomień który popalił zębacza. Stwór pobiegł przed siebie przerażony i upadł po kilku metrach. Niziołek odsapnął.
//Zakradł się od boku czyli jak zębacz biegnie prosto to on się zakradł prostopadle do niego czyli od boku :)
//3 inkantacje, potecjał magiczny + koncentracja ;)
//Zrozumiale jest?
Rodred:
Plan był dobry tylko zębacz był zbyt blisko i biegł 50 km/h więc troszkę ciężko się do niego zakraść. Mourtun jednak zdążył odskoczyć i puścić płomienie za zębaczem. Możliwe, że go podpalił, ale z pewnością zapalił pobliską trawę. Ogień zaczął się szybko rozprzestrzeniać. Wtem nadbiegła Shani wołając.
- Mourtun! Co z tobą? Jest 5 m od ciebie.
Mourtun:
Niziołek usłyszał znajomy głos driady. -Shani, tutaj jestem. poparzyłem sobie ręce. Pomóż, przypnij mi do pasa moje bronie i uciekamy. Zaraz zębaczy może tu być więcej!
Rodred:
- Biegnij! Krzyknęła popychając cię w kierunku ucieczki po czy wróciła się po twoje bronie.
Mourtun:
Biegł przed siebie nie oglądając się za Shani, ufał jej i wiedział że przyniesie jego bronie. Po drodze nabrał mocy i wyciągnął ręce przed siebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej