Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
// <facepalm>
Płomień, jak to płomień w swojej naturze odbija się. Twój podmuch zwęglił skórę zwierzęcia i odbił Ci się prosto w twarz. Stanąłeś w płomieniach a zwęglone i płonące zwierze zwaliło się na ciebie. Trawa, może i młoda jednak płomień jest bardzo silny i ona również się zajęła.
// Zaczekaj. Napiszę do Isa czy mogę cię zabić za tak skrajną głupotę.
Mourtun:
//ÂŻałosny jesteś! Nie będę na nic czekał!
Niziołek wyturlał się spod zwierzęcia i zaczął się turlać w niepalące się miejsca aby zgasić ogień.
Rodred:
// Twoja ostatnia szansa:
Płomień przebił się przez skórę wypełniając zwierzę. Miałeś jednak ręce na tyle blisko, że cię porządnie poparzyło.
// Otrzymujesz obrażenia 3 stopnia na obu dłoniach. Nie możesz walczyć bronią białą.
W porę zrzuciłeś zwierzę na bok więc nie zająłeś się od niego ogniem.
Mourtun:
-AAA... Cholera. - sapnął pod nosem. Szybko wstał i rozejrzał się wokół w poszukiwaniu drugiego z zębaczy, stał gotowy do zrobienia uniku z poparzonymi, wyciągniętymi przed siebie rękoma. Zaczerpnął mocy.
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Medycyna#Oparzenia_i_odmro.C5.BCenia_III_stopnia, to? Cholera. Podniosę jakoś broń?
Rodred:
// Tak to. Nie nie podniesiesz. Nie pamiętasz, że już Ci pisałem, że widzisz tego zębacza? Teraz straciłeś szansę by go zaatakować więc on atakuje z pierwszeństwa i cię zabija. Tam mam zrobić? Nie? To skup się wreszcie kurde.
Widzisz, że blisko po prawej pędzi następny zębacz. Po ruchach trawy widzisz, że zbliżają się jeszcze dwa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej