Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (12/119) > >>

Rodred:
Popatrzył niepewnie na kolegów.
- I to ciebie przysłał? Jesteś pewny?

Mourtun:
- Tak. A powiedz mi czy ktos nie znajacy sprawy, o zdrowych zmyslach, marnowalby wasz czas?

Rodred:
Twarz wojownika wykrzywiła się w gniewnym grymasie. Najwyraźniej odebrał to jako zniewagę. Zdałeś sobie sprawę, że oni nie są kimś komu można sugerować, że są głupi. Z pewnością było to ostatnie ostrzeżenie.
- Jak niby karzełku masz się zamiar dostać do najgłębszych, najgroźniejszych i najniebezpieczniejszych czeluści północnego lasu. Pełnych nie tylko ludożerczych goblinów, ale tak, że wszelakiej maści potworów i szkaradzieństw. Jeśli myślisz, że pogardzą taką chuderlawą chłopczyną jak ty to się grubo mylisz.
Czujesz jak Ci ciarki przechodzą po plecach. Atmosfera jest tak gęsta, że można by w niej topór zawiesić. Podczas przemowy wojownik zbliżył twarz tak blisko do twojej, że dławiący odór przetrawionego alkoholu był powalający.

Mourtun:
Niziolek spojrzal wojownikowi w oczy. - Jestem maly i lekki, potrafie sie cicho, niezauwazenie przekradac przez dowolny teren. A w lesie jeszcze mnie kryja drzewa i trawa. Potrafie takze dobrze zagadac, nasz lud od zawsze byl ludem kupczym. Perswazje mam we krwi. Posiadam troche magii w postaci run, bron do bezposredniej walki tez. Jestem sprytny i zwinny, dlaczego ma mnie cos zjesc?

Rodred:
- Dobra mały. Masz szczęście, że mamy nie mały dług u wujaszka Dimitra. Po jutrze o piątej rano wyruszamy. Doprowadzimy cię do druidów. Jeżeli cokolwiek komukolwiek powiesz zabiję cię na miejscu. Zrozumiano? Karzełku?
Po czym złapał swój kufel i wypił go duszkiem. A razem z nim jego kompani. Byłeś pełny podziwu zważając, że jest on wielkości twojej głowy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej