Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (110/119) > >>

Rodred:
Biegliście jeszcze chwilę. Wtem nagle z prędkością strzały wypadło coś z krzaków. Pięciometrowy wąż powalił cię a następnie owinął się wokół twojego ciała unieruchamiając. Twoje ręce również są unieruchomione. Czujesz jak ogromny pyton zaczyna cię miażdżyć.



1x Pyton

Mourtun:
//W jakiej pozycji sa moje rece? I czy przypadkiem nie obowiazuje mnie "cichy chod"? Co ja teraz zrobilem nie tak? ;[

Rodred:
// Nie znasz stworka, którego sam robiłeś? :D On ma Zwierzęcy instynkt. poza tym nie ty się skradasz do niego tylko on do ciebie więc i tak cichy chód nic Ci nie daje. Twoje ręce są wzdłuż tułowia. Z własnej winy musiałeś wybierać między dwiema złymi decyzjami: 1. Iście znowu do lasu w nocy, 2. zostanie przy ognisku. Nie twierdzę, że nie było 3 wyjścia, które było by dobre.

Mourtun:
//Z takiej pozycji sie spale jak uzyje magii... Czy Shani jest daleko?
//3 wyjscie to przeprosiny, nie mialem zamiaru przepraszac tego buca, nalezalo sie to co mu powiedzialem. Bo taki z niego troskliwy ojciec ze patrzyl na smierc corki nic nie robiac.
//Rodred pamietasz wyprawe do otchlanii? Wtedy mowilem ci ze masz calkiem inny niz ja tok rozumowania i nie potrafie cie ogarnac.

Rodred:
// Biegłeś zaraz za nią więc nie jest daleko.
// Więc to jest tylko i wyłącznie twoja wina. Twojej pustej dumy, zarozumiałości i arogancji.
// Skoro nie potrafisz to po co się garnąłeś na kolejną moją wyprawę? (Już 4)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej