Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
- Poczęstujemy. A ty znowu wysuwasz pochopne wnioski. Jemu po prostu nie wystarczy to, że cię nie kocham tylko chce mieć nad tym swoją piecze i pewność. Powiedziała wzruszając ramionami.
Tłuszczyk dzika już wesoło skwierczy. Jeszcze trochę i będzie można jeść.
Mourtun:
- Ale dlaczego? Strasznie zaborczy jest. - spojrzal na skwierczacego dzika po czym elfce w oczy. - Nie kochasz mnie ale jednak mnie lubisz i do tego ci na mnie zalezy. Przepraszam ale chyba jestem za glupi by to zrozumiec, co to jest? Fatalne zauroczenie? - mowil cichym, lekko zawiedzionym glosem.
Rodred:
Popatrzyła na ciebie dziwnie i powiedziała.
- Ym, koleżeństwo? Przyjaźń? Albo nieszczęśliwa miłość. Zwał jak zwał. Powiedziała z ironią.
- Ej Arvid! Dzik już gotowy? Zawołała do doglądającego dzika wojownika. Ten pokręcił głową.
Mourtun:
Niziolek posmutnial. - Kolezenstwo? Przyjazn? Nie Rino, bede o ciebie walczyl. Wiesz przeciez dobrze ze zostajac "przyjaciolmi" juz nigdy sie zobaczymy... Nie odwiedzisz mnie nigdy a i ja ciebie nie odnajde... - zrobil zawiedziona, smutna mine i patrzyl sie w ogien.
Rodred:
- Zostań tu to nie będzie problemu. Wstała.
- Ale ty musisz ruszać, więc było minęło, znajdziesz sobie inną. Po czym poszła przysłuchać się rozmowie Franciszka i Shani. Nikolaj, rzucił Ci spojrzenie pełne tryumfu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej