Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
Widzisz, że jeden z wojów nadal jest przy ognisku bo po dzika poszło 3.
Nikolaj popatrzył na ciebie spojrzeniem typu "Przejrzałem cię staraj się bardziej" i powiedział.
- Taaaak? A ja myślę, że w grobie cię szukają. Co ty na to? W końcu już raz tam byłeś. Powiedział nawet nie siląc się na sztuczny uśmiech.
Rina popatrzyła na ciebie przepraszająco.
Wtem zapadła cisza. Zdałeś sobie sprawę, że to Shani przestała gadać. Rina popatrzyła na nią i widząc jej wyczekujące spojrzenie przytaknęła.
- Ha! Wiedziałam, że się ze mną zgodzisz! I wiesz... Zaczęła coś mówić ale przerwała jak by nie mając już o czym mówić.
- Wybaczysz jak pogadam z twoim tatą? Zapytała. Rina tylko przytaknęła a Nikolajowi zrzedła mina. Ale tylko na chwilę bo już w następnej Shani siedziała mu na kolanach zaczynając jakąś historię. Rina przesunęła się kawałek w twoją stronę.
Mourtun:
Oj jakbym mu jebnął, by się kurna tymi tłustymi nogami nakrył! Albo bym mu tą morde spalił. Co on wie o śmierci? Co on wie o poświęceniu. Skurwiel, uratowałem mu córke i jeszcze ma ból dupy. - myśli niziołka były dosyć gniewne. Gdy zauważył driadę na kolanach woja zaśmiał się pod nosem. Jaka ona niewinna i beztroska. Jak taki piesek. Szczera, rozmowna, naprawdę muszę ją kiedyś jeszcze odwiedzić. - delikatnie przysunął się do zbliżającej się Riny, zaprosił ją bliżej gestem palca uśmiechając się przy tym słodko.
Rodred:
- Chyba nigdy nie miała sobie okazji poplotkować. Zaśmiała się cicho Rina już więcej się nie zbliżając.
Mourtun:
Zaśmiał się dosyć głośno lecz nie na tyle żeby zwrócili na niego uwagę. - No z tej strony jej jeszcze nie poznałem. - rzucił wesoło patrząc co driada wyprawia. - Swoją drogą, mimo śmierci druidów jednak są jakieś małe plusy z tego mojego działania. Teraz las żyje w zgodzie z wami. Przynajmniej tyle. - spojrzał na twarz elfki która pięknie wyglądała gdy światło wydobywające się z ogniska na nią padało. - Wymskniemy się gdzieś? Przejść się, swobodnie porozmawiać. - szeptał tak głośno by tylko Rina go usłyszała.
Rodred:
- Nie dzięki. Machnęła lekko ręką.
- Zaraz będzie dzik no i w lesie jest niebezpiecznie i zimno. Uśmiechnęła się miło.
W tym momencie usłyszałeś okrzyk.
- Mamy dzika!
I zobaczyłeś wesoło kroczących wojowników z dzikiem na palu. Sprawnie zabrali się do oskórowania go i zobaczyłeś jak driada pobiegła im pomóc i pokazać jak można to zrobić sprawniej. Ciebie lekko zmyliło jak zobaczyłeś wylewające się flaki dzika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej