Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
- Każdy z nas nosi maskę, tak jest prościej ukryć swe emocje przed całym światem. To dobry człowiek, naprawdę troszczy się o Rinę. Może wygląda groźnie lecz w środku ma dobre serce, widziałem to w jego oczach. - mówił spokojnym ciepłym głosem.
Rodred:
Zza drzewa właśnie wyszedł Torn z jaszczurką w łapie i żując jej kawałek. Szedł patrząc się w ziemie i rozmyślając. Kiedy był po środku podniósł wzrok i nie mało się wystraszył widząc bandę opancerzonych wojowników. Kroczek za kroczkiem się wycofał. wszyscy odprowadziliście go wzrokiem.
- Wasze wyprawy w las mu szkodzą! Mordujecie więcej zwierząt niż jesteście wstanie zjeść a potem wleczecie je na koniach! I to się dobrze przy tym bawicie! Hałasujecie, straszycie zwierzęta, walczycie z nami! Widzisz jak driada się nakręca a wódz zdaje się nie chcieć jej przerywać.
Mourtun:
- Przerwać jej i wtrącić się czy pozwolić działać Nikolajowi? - szepnął do Franciszka.
Rodred:
- Nie wiem, przecież to ty ją znasz. Nikolaj nigdy nie negocjował z kobietą więc nie wiem jak to się skończy. Odpowiedział cicho Franciszek.
- Nie macie prawa tu wjeżdżać!
- Ale.. Zaczął Nikolaj jednak driada tylko podniosła głos krzycząc coraz głośniej więc on podniósł ręce w obronnym geście.
- Powinnam was wszystkich zabić! Widzisz, że przerwała na chwilę by zaczerpnąć tchu.
// 6:40
Mourtun:
Niziołek machał rękoma aby zwrócić uwagę na siebie. - Ej! - krzyknął. - Daj mu dojść do głosu, przyprowadziłem ich tutaj bo chcą okazać skruchę. Wysłuchaj wodza co ma do powiedzenia, odrzucił przecież broń, nie szuka zwady. Nic ci nie grozi. - mówił głośno i spokojnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej